My blog about my house, garden, flowers, what I think about, animals overall life in peace with nature.

sobota, 27 kwietnia 2013

Rzecz o murarce!

Dzisiaj chciałam przybliżyć wiadomości, jakie posiadam o murarce. Nie, nie chodzi tu o machanie kielnią, a podpatrywanie życia pszczoły murarki ogrodowej. Są to niewielkie pszczółki, samotnice. Nie robią miodu, nie mają plastrów, żyją sobie samotnie, ale bardzo nam pomagają - zapylają kwiaty.


Gatunek ten ma niesamowitą zdolność zakładania gniazd w miejscach bardzo nietypowych, jak otwory w drewnie, w dachówkach ceramicznych, szczeliny powstałe w pustakach, otwory w cegłach dziurawkach, itp., czyli uwielbiają różne dziurki! O ich życiu przeczytałam tutaj, ten temat spodobał mi się tak bardzo, że zapragnęłam ściągnąć pszczoły do naszego ogrodu.
To właśnie kokony, z których wygryzą się murarki
Kupiłam 150 kokonów tych owadów, mój M zrobił domek, nawet dach ma blachą kryty! Wymarzony do zamieszkania! Do wewnątrz włożyłam rurki trzcinowe, obok pudełeczko z kokonami i - gdy zrobiło się ciepło - wystawiłam do ogrodu. Było to dwa tygodnie temu, a już  kokony są puste! Za to koło domku bzyczą malutkie pszczoły.
Ciekawe w ich biologii jest to, że składanie pokarmu rozpoczyna się od końca rurki i postępuje ku otworowi wejściowemu. Samiczki zbierają odpowiednią ilość pyłku i składają na nim jajeczko oddzielając go glinianą przegrodą, za którą powstaje następna komórka - pokój.  W zależności od długości pustego kanału murarka buduje w nim od kilku do kilkunastu komórek. Po zamknięciu ostatniej komórki zabezpiecza wejście grubszą przegrodą ziemną chroniącą je przed wrogiem. O całym cyklu rozwojowym tego owada naprawdę warto przeczytać tutaj, jest to bardzo zajmujący temat.
Tu zdjęcie wygryzającej się z kokona pszczoły
Niewielka pszczółka tuż po wygryzieniu się z kokona
Murarki są bardzo pracowite. Aby wypełnić pyłkiem jedną komórkę muszą oblecieć kilka tysięcy kwiatów, intensywnie zapylając w tym czasie sady. Do zapylenia 3 ha sadu owocowego, potrzeba półtora tysiąca murarek.Te zdolności wykorzystują sadownicy, zakładając murarkom mieszkanka w swoich ogrodach. Moje pszczółki pochodzą z sadu spod Grójca. Te tereny znane są z wielkich plantacji, głównie jabłoniowych.

Mój ul ustawiony w sadzie
Ciekawostką jest też to, że pierwsze loty rozpoczynają w początku kwietnia, a kończą pod koniec czerwca.
Mając taki ul w swoim ogrodzie, wraz z dziećmi możemy podpatrywać te miłe pszczółki. Dzieci uczą się poszanowania życia w przyrodzie. Murarki nie są agresywne, gdyż nie mają żądła i nie są płochliwe, możemy na nie patrzeć do woli.
Tu uchwyciłam murarkę jak wchodzi do rurki trzcinowej
Mam nową pasję, stoję przy ulu i robię zdjęcia pszczołom, jak pracowicie wkładają pyłek do rurki, jak fruwają i nasłuchuję jak bzyczą:)) Uchwyciłam dzięki temu, wspaniały akt kopulacyjny! Oj będą zasiedlały ul, składając jajeczka!

Oj będzie się działo!



Dziś zakwitła u mnie morela! Moje murarki i inne bzygowate pieczołowicie odwiedzały kwiaty. Nareszcie nadeszła prawdziwa WIOSNA!
Na grubym pniu moreli zakwitł pojedynczy kwiatek.



Pozdrawiam wszystkich wiosennie!

Pawanna

wtorek, 23 kwietnia 2013

Wiosenny wianek

Przyszła upragniona wiosna, wszystko budzi się do życia, kwitną pierwsze żonkile i tulipany. Po tak długiej zimie wszyscy jesteśmy tego spragnieni.
Portal Skrapujące Polki (do którego należę) w związku z tym, ogłosił  piękne wyzwanie: 3xW, czyli "Wyjątkowy Wiosenny Wianek". Postanowiłam zrobić wianek i wziąć udział w ogłoszonym konkursie. Dziś jest ostatni dzień wstawiania zdjęć, ale zdążyłam i oto prezentuję Wam moje dzieło.
Oczywiście wszystko jest naturalne, spód wianka uwity z liści pałki wodnej, kwiatki  zrobione są z torebek po herbatkach.
spód wianka
Żółte kwiaty z torebek po zielonej herbacie, pomalowane żółtym tuszem.

 
Różowe, nie malowane, gdyż zawartość woreczka , po zaparzeniu, sama je pomalowała.



Oto kilka zdjęć podczas produkcji kwiatuszków.
Kwiatki ręcznie wycinane nożyczkami, składane po pięć i rolowane na wykałaczce.
Kwiatki robiłam według kursu Naomi - kurs jest tutaj. Lekko zmodyfikowałam, rolując na wykałaczce, ponieważ tak pasowało do mojego wianka; jest on przestrzenny, wszystkie użyte rośliny nieco stoją.

Trawy zbierałam latem na polach i łące, suszyłam na strychu i dopiero malowałam.
Lubię robić wianki, więc wcześniej zaopatruję się w rośliny, bawię się w suszenie... to jest  naprawdę sama przyjemność.

Na koniec zdjęcie pierwszego tej wiosny żonkila kwitnącego w naszym ogrodzie!


Pozdrawiam wszystkich serdecznie, trzymajcie za mój wianek kciuki, może wygra?!
Cieszyłabym się, bo są bardzo ładne nagrody:)

Mój wianek bierze udział w zabawie u Kasi  w urodzinowym link party w TYM miejscu zapraszam wszystkich!

Pawanna


piątek, 12 kwietnia 2013

Widziałam lecące żurawie!


Nareszcie odzyskałam humor!
Wczoraj było słonecznie i przyjemnie. Dodatnia temperatura stapia zalegający śnieg, lecz nadal jest go zbyt dużo. Ptaki śpiewają, zbierają patyczki na swoje gniazdka, zrobił się ruch w przyrodzie! Wreszcie wiosna! Jej symptomy dzisiaj były bardzo widoczne.
Obcinając drzewka, usłyszałam głośny hałas na niebie. Były to żurawie, widziałam lecące cztery klucze w odstępach mniej więcej godzinnych. Jej, co za radość! To na pewno już wiosna!

Nasza mała rzeczka bardzo przybrała, podniosła swoje koryto gdzieś do trzech metrów. Zainstalowana na niej zimą kładka, została zerwana i popłynęłaby z rwącym nurtem, gdyby nie to, że w ostatniej chwili przywiązałam ją do drzewa. Nie wiem czy się nie urwie, bo rzeka jest bardzo rwąca. 
Rano sprawdzę oby się trzymała.


Oto zdjęcie pokazujące jak wysoko sięga woda, zazwyczaj rzeczka jest płytka i leniwie sobie płynie, teraz strach bliżej podejść! Zrobiłam też zdjęcie kaczce pływającej po rzece. Zresztą kaczek było więcej, ale przestraszone zerwały się do lotu. Po naszym rozmarzniętym stawie także pływały. Mam nadzieję, że znów na wyspie będzie gniazdo.

W oddali kaczuszka
 Dziś większość dnia poświęciłam na podcinanie starego jałowca. Posadzony był 15 lat temu, wyrósł na potężne rozłożyste drzewo. Na dole gałęzie bardzo mu zżółkły, w środku pełno opadłych igieł, wygląd był opłakany. Wyjmując garściami igły z jałowca zobaczyłam, że zaczął w tym miejscu pleśnieć! Teraz, po prześwietleniu, będzie przewiew i w tym miejscu wysuszy się. Ciężka praca, obcinanie malutkich suchych gałązek wewnątrz krzewu, w dodatku strasznie kującego.
Jeszcze nie wszystko skończone, jutro dalszy ciąg.
Już w ubiegłym roku miałam zrobić to czyszczenie, ale zbyt późno się zabrałam, wewnątrz było gniazdo makolągwy. Obserwowaliśmy ją odpoczywając na leżaczku. Dziś znalazłam trzy stare gniazda – nasz jałowiec dobrze chroni ptaszynki, chętnie w nim budują swoje domki:)
























 Po oczyszczeniu z zeschłych gałązek, ukazały się konary z pieknie łuszczącą się korą.







 Kolejnym wiosennym symptomem była wczorajsza burza! Pierwsza wiosenna burza z piorunami i deszczem. A jak później powietrze pięknie pachniało! Było cudownie! Ech...

Niebo przed burzą
O tej porze, w ubiegłym roku wysiałam już do gruntu niektóre kwiaty jednoroczne. Niestety, ten rok jest inny, aby przyspieszyć wschody kwiatów, musiałam je wysiać do doniczek. Kocham jednoroczne kwiaty. Zawsze sieję ich dużą ilość, są kolorowe i pachnące. Zrywam je do wazonów, układam w wianki, suszę.



Niektóre kwiaty są jadalne i często dodaję je do sałatek, jest apetycznie i kolorowo. Nasiona nasturcji marynuję, smakują jak kapary:)


Lubię karczochy, pięknie kwitną i są smaczne
W ogrodzie co krok jest coś dla nas do jedzenia, nie tylko dla królików :) To następny wspaniały temat, na niego poświęcę oddzielny post!
Wysiałam też lawendę, bez stratyfikacji nasion, zobaczę czy wzejdzie. Lawendy w ogrodzie mam dużo, ale ciągle dosadzam, też darzę ją specjalnym uznaniem. Latem i jesienią robię sadzonki ze ściętych lekko zdrewniałych końcówek, bardzo łatwo się ukorzenia, na zimę przenoszę na okienny parapet. Z nich zrobię nowe nasadzenia.

To jedna z ukorzenionych sadzonek lawendy
Lawendy używam też w kuchni, świeże czy suszone listki dodaję do wielu potraw. Kwiaty, przepięknie pachnące, suszę lub wiję z nich wianki. Nic się nie może zmarnować!

Tym optymistycznym akcentem kończę i pozdrawiam wszystkich serdecznie. Niech żyje wiosna!!!

Pawanna






 





sobota, 6 kwietnia 2013

Dobrzy ludzie są na świecie...


Szila

Szila
Dzisiaj cały dzień poświęciłam dobremu uczynkowi, jakim było wzięcie psa ze schroniska. Nie dla siebie, ja już mam trzy urocze przybłędy (zdjęcia na pasku po lewej stronie), a także dojeżdżającą na wakacje czwartą rudą piękność. Tym razem pies był dla mojej koleżanki.
Przyznam się, że nie wyobrażam sobie życia bez psów! Kotki też kocham, mam przychodzące od sąsiadów. Niestety, nasze psy nie przepadają za kotami, więc boimy się wziąć własnego mruczka, żeby nie skończyło się to tragicznie.
Od małego dziecka wychowywałam się z psami i towarzyszą mi do dziś. Darzą nas bezgraniczną miłością, a my także im to uczucie odwzajemniamy. Wystarczy, że spojrzymy im w oczy i rozumiemy się bez słów.
Moja koleżanka mieszka we Wrocławiu. Już od dawna miała zamiar wziąć psa, bo jej suczka bokserka jakiś czas temu odeszła. Chciała psa podobnego do poprzedniego, no i znalazła w schronisku pod Lublinem,  w Krzesimowie. Schronisko ma swoją stronę na Facebooku, tam zobaczyła to biedne stworzenie i zakochała się w nim od razu. 

Suczka Szila ma około czterech lat, trafiła do schroniska bardzo wychudzona, z ranami na ciele. Ale słońce się do niej uśmiechnęło, bo będzie mieszkała w dobrych warunkach we Wrocławiu.
Dzisiaj pojechałyśmy po nią, jest ogromna! Oglądając zdjęcia, trudno było ocenić jej wielkość. Koleżanka była nieco zaskoczona, że to tak duży pies. Miał być podobny do bokserki :)

A ona jest bardzo podobna do psów japońskiej rasy TOSA INU. Może to 
i ta rasa w czystej postaci, nie wiemy, w każdym bądź razie suczka robi wrażenie! Bez problemu weszła do samochodu i całą drogę była grzeczna. Domagała się pieszczot. Jutro jadą do Wrocławia. 
Miłość od pierwszego wejrzenia jest tak silna, że nawet tak wielka odległość nie była przeszkodą.
Bagażnik naszego samochodu jest ulubionym miejscem kotka sąsiadów.
Nawiązując do tematu pomocy, proszę klikajcie na PUSTĄ MISKĘ, siedemdziesiąt Twoich kliknięć zmieni los jednego zwierzaka. Celem programu jest poprawa bytu cierpiących zwierząt.

Pozdrawiam wszystkich mnie odwiedzających i dziękuję za Wasze komentarze...

Pawanna

 




















Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Treść i zdjęcia umieszczone na blogu są moją własnością, jeżeli będzie inaczej to zaznaczę pochodzenie, a Ciebie proszę o uszanowanie mojej pracy, jeśli chcesz skopiować , to zapytaj mnie o pozwolenie. Dziękuję