My blog about my house, garden, flowers, what I think about, animals overall life in peace with nature.

poniedziałek, 30 czerwca 2014

Etui na przybory do haftu, czyli organizer w moim wykonaniu!


Witam serdecznie wszystkich do mnie zaglądających. Bardzo Was lubię i uwielbiam czytać Wasze komentarze:)
    Już myślałam, że swoją przygodę u DANUSI zakończę na piątym wyzwaniu, przecież złamałam poważnie rękę! Złamałam ramię, ale nie dłoń, więc pomyślałam sobie, że nie mogę spasować. Starałam się jak mogłam aby sprostać tematowi wyzwania.
Pomyślałam, że taki mały, podręczny organizer do haftu na nici, igły i szydełko jest mi potrzebny od dawna. Kiedyś przeglądając strony amerykańskiego sklepu internetowego, nie pamiętam nazwy, może Etsy.com) wpadł mi w oko taki właśnie podręczny igielnik. Zapamiętałam, że kosztował 10 dolarów, pomyślałam wtedy, że za niewielką cenę  wystawiono tak piękny przedmiot i to ręcznie wykonany.
Nie wiem czy mój przedmiot ręcznie wykonany jest równie ładny, ale bardzo się starałam. Oceńcie sami.
Do jego wykonania użyłam grubego filcu  w kolorze ecru :) Trochę, takim moim kombinowanym haftem, wyhaftowałam kwiatuszki. Fioletowe dzwoneczki są z cienkiego filcu i dyndają sobie wesoło:) Etui składane jest na trzy części i zapinane na guziczek. Wewnątrz są różne, przydatne torebeczki. W największej trzymam potrzebne mi, w danej chwili, muliny do haftu, naparstek. W serduszkowej kieszonce są nożyczki, jest też książeczka na igły i szpilki oraz podłużna na szydełko. Podłużna jest też poduszeczka do wpinania używanej obecnie igły.
Jak się Wam podoba mój pomysł na organizer?

























Mój baner....


Aby nie bylo, ze to nie ja haftowałam...Poniżej moje zdjecie!


Tak wyglda moje wzywanie nr.6 u Danusi! I baner do tego wyzwania.


Buziaki dla wszystkich!
Pawanna

sobota, 21 czerwca 2014

Miłosny taniec Ziutka

      Donoszę, że kaczka zwana Ziutkiem, na pewno jest płci męskiej! Część osób twierdziła, że to dziewczynka, bo chłopakowi rosną na głowie jakieś korale, a u niego owych brak.
Ale Ziutek, to nie jest zwykła piżmowa kaczka, to szlachetna mieszanka dzikiej i domowej:))!
Czy normalna kaczka wyjada ryby ze stawu? Chyba nie, a Ziutek właśnie to czyni i połyka je jeszcze ze smakiem. Prawdziwa z niego kaczka dziwaczka!   
Poniżej zdjęcia z Ziutkowych zalotów do szarej kaczuszki, krzyżówki. Z tego mariażu może wyrosnąć ciekawe potomstwo! Może kiedyś te kaczki, Ziutkowe dzieciaczki, pojawią się na naszych stawach. Oby tak było, bardzo byśmy sobie tego życzyli :) Ciekawe jakie te maluchy  będą miały upierzenie?

Zapraszam na dość długi fotoreportaż ....


Taniec godowy kaczek

Taniec godowy kaczek

Taniec godowy kaczek

Taniec godowy kaczek
Taniec godowy kaczek

Taniec godowy kaczek

Taniec godowy kaczek

Taniec godowy kaczek

Taniec godowy kaczek
Taniec godowy kaczek

Taniec godowy kaczek

Taniec godowy kaczek
Taniec godowy kaczek

Reszty zdjęć nie pokażę, gdyż to sprawa intymna Ziutka !!!

Pozdrawiam wszystkie odwiedzające mnie osoby i dziękuję za miłe komentarze. Buziaki!
Pawanna

piątek, 20 czerwca 2014

Chwalę się!

Znów uśmiechnęło się do mnie szczęście! Lucy, z bloga Lucy z głową w chmurach, ogłosiła szybkie candy i ja je wygrałam!
Bardzo się cieszę, bo przyleciał do mnie piękny naszyjnik, ręcznie zrobiony przez właścicielkę bloga. Naszyjnik jest haftowany koralikami i wstążeczką, wszystko na czarnym filcu. Jest elegancki, pasuje do letniej bluzki, już przymierzałam, jak i do zimowego swetra!
Dostałam też sporą paczkę kolorowych serwetek do decoupage!
Bardzo Ci dziękuję Lucy i oczywiście dobremu losowi!:)

Oto naszyjnik w całej okazałości!
























Jeszcze raz Lucy, wielkie dzięki!!
Wszystkich do mnie zaglądających gorąco pozdrawiam! 
Pawanna

niedziela, 1 czerwca 2014

Intruz czy nieproszony gość...

W stawie naszych sąsiadów zamieszkał bóbr. Na początku jego pojawienia się  powstał wśród nas popłoch. Baliśmy się o brzegi stawu i groblę, bo wiadomo, że on robi podkopy w brzegu, przygotowując sobie mieszkanko. Woda jest żywiołem tych sympatycznych stworzeń. Do swoich domków budują podwodne wejścia, a na wodzie transportują ścięte i pokawałkowane drewno.  Ten bóbr też pościnał wierzby i brzozy otaczające staw, poobgryzał je bardzo dokładnie, zostawiając tylko białe środki gałązek. Bardzo misterne, trzeba przyznać. Pomyślę nad ich wykorzystaniem, wyglądają jak obrobione i wyrzucone przez fale morskie gałęzie.
życie bobrów, european beaver, castor fiber


życie bobrów, european beaver, castor fiberżycie bobrów, european beaver, castor fiber
życie bobrów, european beaver, castor fiber
Ten nieproszony gość w ogóle się nie bał psa, który podkopywał w brzegu jego norę. Wypływał sobie tylko na środek stawu lub pod pomost i czekał kiedy się uspokoi.  Często, o tej samej porze, wychodził na brzeg czyścił sobie futerko i drapał się za uchem. Nie powiem, aby był to rozkoszny widok, ogromny zwierz budził respekt, a nawet strach.
życie bobrów,życie bobrów, european beaver, castor fiber
Przygotowanie do wieczornej toalety
życie bobrów, european beaver, castor fiber
Czy widzicie z daleka jego żółte zęby?
Miałam z nim przygodę - było to bliskie spotkanie trzeciego stopnia!  Mój pies, bardzo podniecony, szczekał w miejscu, gdzie znajduje się płot graniczący z łąką. Podeszłam więc bliżej sprawdzić, co się wydarzyło. W pewnym momencie Reks odskoczył, a między moimi nogami przemknęło śliskie cielsko bobra! Wierzcie mi, nie było to przyjemne doznanie! Zrobiłam mu z bliska to słabe zdjęcie (poniżej), ale dziwne, że w ogóle zrobiłam!!!
życie bobrów, european beaver, castor fiber


 Właśnie otarł się o moje nogi i czym prędzej znika do wody!


życie bobrów, european beaver, castor fiber







Sąsiedzi kupili specjalną pułapkę, aby odłowić  bobra i wywieźć w miejsce, gdzie są chronione. Niestety, pewnego ranka zauważyli bobra martwego, leżącego na brzegu, koło wylotu z nory.
Na jego ciele nie było śladów pogryzienia, przypuszczamy, że był chory lub po prostu stary, a w tym stawie znalazł sobie miejsce ostatnich dni życia.
Czytałam, że zwierzęta te opuszczają żeremia tylko wtedy, gdy poszukują dla siebie pary! Wtedy mogą przewędrować nawet 200 km!
Wychodzą też z miejsca zamieszkania, gdy są chore, podejrzewam, że w tym wypadku tak było. Ten bóbr niczego się nie bał, a to nie było normalnym zachowaniem.
A pozostałe bobry, urzędujące na naszej rzece, mają się dobrze. Ba, wyśmienicie! Tną drzewa jedno za drugim, w niektórych partiach lasu robiąc olbrzymie spustoszenie. Zainstalowały się nawet, budując żeremia, na dużym rowie melioracyjnym łączącym się ze starym korytem rzeki, od lat zarastającym i które – jak nam się wydawało – nie nada się na taką budowlę. A jednak! Nic dziwnego, że stale monitorujemy teren, sprawdzając czy nam szkody nie zrobią. Jeszcze jedno, dodatkowe dla nas zajęcie…

Pozdrawiam wszystkich bardzo, bardzo mocno!
Pawanna


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Treść i zdjęcia umieszczone na blogu są moją własnością, jeżeli będzie inaczej to zaznaczę pochodzenie, a Ciebie proszę o uszanowanie mojej pracy, jeśli chcesz skopiować , to zapytaj mnie o pozwolenie. Dziękuję