My blog about my house, garden, flowers, what I think about, animals overall life in peace with nature.

wtorek, 14 października 2014

Jesienne reminiscencje


Wspaniała, słoneczna pogoda rozpieszcza mnie od dwóch tygodni. Czuję jakby lato trwało nadal. Tylko te złocistopurpurowe kolory na drzewach, spadające jabłka, dojrzewające dynie... To jednak jesień!



 

      Wszystkie owoce i warzywa pochodzą z mojego ogrodu. Ekologiczne, bez chemicznych oprysków. Sama przygotowuję różne mikstury, pochodzące z tego co rośnie w ogrodzie. Chyba wszyscy znamy działanie pokrzywy, skrzypu...Jest dużo roślin dla nas zbawiennych. Tylko trzeba mieć czas i chęci, mnie tego nie brakuje:) 
Jabłka niepryskane tak właśnie, nieciekawie, wyglądają. Ale są pyszne, to kosztele, ulubione jabłka mojego męża. W tym roku bardzo obrodziły, zimą będę się dzieliła nimi z ptakami. W tej chwili też chętnych na te słodkie owoce nie brakuje:) Przylatują kosy, dzięcioły, wróble. Motyle też nie gardzą tym dobrodziejstwem! Zbieram też zioła i suszę na ganku. Najwięcej zebrałam melisy, będzie co pić zimową porą, a jaka będę spokojna!

Dziękuję Wam bardzo za liczne odwiedziny. Cieszę się, że do mnie zaglądacie, to znaczy, że u mnie nie jest nudno:)
Pozdrawiam wszystkich cieplutko,

Pawanna

piątek, 3 października 2014

Ziutek - wakacyjne wpomnienia.

Witam wszystkich serdecznie. Dziś chciałabym powspominać wakacyjny czas i naszego kaczora Ziutka, który ośmielił się latem tak bardzo, że przychodził na podwieczorek pod sam taras. Dosłownie przychodził, nie przylatywał!
Zjadał podwieczorki nie tylko u nas ale i u sąsiadów. Nie obawiał się psów, a psy przestały na niego reagować. Sielanka!

 O! Właśnie idzie, zbliża się godzina 16!

kaczki

Lubił jeść z ręki, skubiąc chleb. Wiem, że nie powinien jeść chleba, ale on gardzi ziarnem!

Po skubaniu i połknięciu kęsów, popijał je wodą z psiej miski.

Odpoczywał troszkę, myślał i patrzył na nas...


Po odpoczynku zabierał się do popołudniowej toalety. Stroszył piórka, trzepotał skrzydłami, drapał się nóżką po głowie.

 
I odlatywał...




Teraz Ziutek nie przychodzi pod taras, karmię go na molo przy stawie. Nie jest już taki ufny. Jakby wiedział, że wakacje się skończyły i zbliża się pora nieprzychylna dla niego i innych ptaków.
Mam nadzieję, że zima nie będzie ciężka i nic mu się nie stanie. Może uda się go odłowić. Tak było w ubiegłym roku. Nasi sąsiedzi cudem złapali Ziutka i wsadzili do swojego domku, gdzie przezimował najgorsze mrozy.
Tym optymistycznym akcentem, kończę moje letnie wspomnienia:)
Pozdrawiam Wszystkich serdecznie i dziękuję, że jesteście i zaglądacie w moje progi!
Pawanna
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Treść i zdjęcia umieszczone na blogu są moją własnością, jeżeli będzie inaczej to zaznaczę pochodzenie, a Ciebie proszę o uszanowanie mojej pracy, jeśli chcesz skopiować , to zapytaj mnie o pozwolenie. Dziękuję