My blog about my house, garden, flowers, what I think about, animals overall life in peace with nature.

środa, 27 kwietnia 2016

Uwielbiam buraczki

Witam serdecznie.
Właśnie posiałam buraczki na grządce. Sieję buraki ćwikłowe i liściowe. Tych ostatnich używam do sałatek lub przyrządzam jak szpinak. O buraczkach można dużo pisać, są bardzo zdrowe i smaczne. Ja mogę je jeść w każdej postaci, lubię też ugotowane główki w całości, jako jarzynkę do drugiego dania. Posypane parmezanem mają niebiański smak :)
Dzisiaj natomiast chciałam pokazać moją buraczkową pracę na kolorystyczne wyzwanie u Danusi.
W tym miesiącu rządzi właśnie buraczek!
igielnik, pin cushion












Igielnik powstał na bazie plastikowego pudełeczka po kremie. Pudełeczko jest bardzo leciwe i odkąd pamiętam trzymałam w nim szpilki. Postanowiłam dorobić poduszeczkę i mieć pod ręką, aby móc wbijać w nią igły i szpilki. To początek porządku w krawieckich przyborach! Jeszcze dorobię podobną poduszeczkę przyczepianą na maszynie do szycia. Zawsze taką chciałam mieć :)

Tak wyglądało pudełeczko przed metamorfozą
igielnik, pin cushion
Poduszeczka zrobiona jest z filcu w kolorze burgundowym, czyli buraczkowym. Ozdobiona różowymi, także filcowymi różyczkami.
igielnik, pin cushion
igielnik, pin cushion

Jak pisałam na wstępie, uwielbiam buraki jako warzywa. Jednak w szafie nie mam ubrań w tym kolorze i przyznam, że nie przepadam za nim.

Banerek do naszej zabawy.
igielnik, pin cushion


Życzę miłych dni,

środa, 20 kwietnia 2016

Wiosenny spacer wśród żonkili


Witam serdecznie
Wiosna, nawet na moim wschodzie, buchnęła już na dobre. Zaczęły kwitnąć drzewa owocowe i krzewy, ptaki zakładają gniazda. Obudziło się nowe życie.
Dawno temu, może mineło 9 lat, na łące nad stawem i na trawniku w różnych miejscach wokół domu wysadziłam 40 kg żonkili. Kwitną co roku, raz mocniej, raz słabiej, a kwitnienie trwa około miesiąca. Pomysł wysadzenia w trawie tych kwiatów przywiozłam z Anglii. Tam zauroczyły mnie łany wolno rosnacych żonkili i postanowiłam zrobić coś podobnego u siebie. Nawet pierwszą, największą partię cebulek żonkili przywiozłam z UK.
Sprawdziło się na polskim gruncie! Ja, nasi goście i sąsiedzi zachwycamy się tym spektakularnym widokiem. Zdjęcia nie oddają jednak tego naturalnego piękna.



















Poniżej widok na moje uroczysko. Czyli miejsce przy historycznej, złamanej wierzbie.
W miejscach, w których kwitły żonkile, nie kosimy trawy do końca lipca. Liście kwiatów mogą sobie asymilować składniki odżywcze i w wolnym tempie zasychać, a z niekoszonej trawy powstają wysokie wysepki.
Dzięki temu, w tych miejscach, na początku lipca zaczynają kwitnąć dzikie orchidee. Gdyby trawa była koszona, storczyki nigdy by nie zakwitły. Te storczyki to "kukułka krwista", są pod ochroną. Każdego roku rozsiewają się, a ilość kwitnących roślin stale się powiększa. Widocznie nasza łąka jest dobrym dla nich stanowiskiem.













Jeszcze trochę zdjęć z uroczyska nad stawem, rosną tam między innymi wrzosy i wrzośce.

Do uroczyska należą także schody "donikąd" (u dołu, po lewej), po kilku latach od założenia prawie niewidoczne w roślinach je porastających.

Dziękuję za wspólny spacer wśród żonkili :)

********************************
Nasza sunia bardzo dziękuje za Wasze życzenia powrotu do zdrowia.
Ma się bardzo dobrze, już jest tym pieskiem, co kiedyś, przed operacją. Powinna mniej biegać, ale jak powstrzymać radosnego psa przed miłością do gonienia kaczek! Nawet kołnierz utrudniający dostęp do rany pooperacyjnej nie przeszkadza jej w dokazywaniu!

Pozdrawiam Was serdecznie ,

poniedziałek, 11 kwietnia 2016

Podziękowanie

Witam. Dawno mnie tutaj nie było. Ale niestety, jak to w życiu bywa, czyhają na nas różne niebezpieczeństwa. Przytrafiło nam sie ostatnio bardzo niemiłe zdarzenie, całkowicie  nas absorbujące i omal nie zakończone smutnym finałem.
Przedstawiałam Wam już moje trzy pieski. Najmłodsza Lunka, seterka irlandzka, przyjechała do nas wiosną ubiegłego roku z Wielkiej Brytanii, Niesamowicie radosny, żywiołowy, uwielbiający szybkie biegi piesek. Szczególnie upodobał sobie gonienie ptaków. Ot młodość!
Lunka, prawdoppobobnie właśnie podczas szybkiego biegu, być może na skutek jakiejś wywrotki bądź kontaktu z nieoczekiwaną przeszkodą, dostała niesłychanie groźnej przypadłości - skrętu żołądka.
Nie wiedzieliśmy, co się dzieje, gdy zauważylismy dziwne, niespokojne zachowanie suczki. Naszą uwagę zwrócił nienaturalnie wzdęty brzuch. Postanowiliśmy natychmiast szukać ratunku u lekarzy weterynarii.
Szybko wykonane prześwietlenie wykazało, że żołądek zawinął pętlę, tak jakby zrobił się węzeł, który zablokował normalne czynności. Zbierające się gazy rozdęły pieska. To przypadłość, która zdarza się rzadko i jest bardzo groźna, w zdecydowanej części przypadków kończy się niestety śmiercią zwierzęcia. W ratunku liczy się przede wszystkim czas.
Nam, a przede wszystkim Lunce, udało się.
Chciałam, na łamach mojego bloga, serdecznie podziękować lekarzom z Kliniki Chirurgii Zwierząt Uniwersytetu Przyrodniczego w Lublinie, za udzieloną pomoc naszej Lunce. Dzięki ich staraniom i szybkiej interwencji operacyjnej udało się uratować życie naszej suczki. Jesteśmy pod wrażeniem profesjonalizmu lekarzy, a jednocześnie zachwyceni fantastycznym podejściem do psiego pacjenta i do... jego właścicieli.
Lunka jest w domu pod ścisłą, naszą opieką. Cieszymy się, że wraca do zdrowia. Za kilka dni czeka ją zdjęcie szwów, a potem... znów będzie radosnym pieskiem!
Przy okazji dowiedzieliśmy, że są rasy psów bardziej od innych podatne na tę kontuzję. Należa do nich właśnie wszystkie setery oraz wyżły kontynentalne, ale również owczarki niemieckie (i to na pierwszym miejscu tej listy).

LUNKA


**************
Chciałam także podziękować za cudne życzenia świąteczne, które otrzymałam od Was drogą pocztową jak i na łamach bloga. Dziękuję wszystkim serdecznie za pamięć.
Pozdrawiam ciepło.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Treść i zdjęcia umieszczone na blogu są moją własnością, jeżeli będzie inaczej to zaznaczę pochodzenie, a Ciebie proszę o uszanowanie mojej pracy, jeśli chcesz skopiować , to zapytaj mnie o pozwolenie. Dziękuję