My blog about my house, garden, flowers, what I think about, animals overall life in peace with nature.

wtorek, 5 grudnia 2017

Mój pomysł na prezent

Witam wszystkich bardzo serdecznie. Chciałam jeszcze raz podziękować za Wasze dobre serca, za wsparcie podczas mojej rekonwalescencji.  Do obecnej chwili  listonosz przynosi kartki i upominki od Was. Wszystkie oznaki Waszej dobroci można zobaczyć TUTAJ .

Dziś chciałam pokazać, jakie drobne prezenty, własnoręcznie robione, przygotowałam dla moich bliskich i przyjaciół. Związane są z latem i zapachem lawendy. Takie drobiazgi możemy też dawać przy różnych okazjach!

W ogrodzie mam bardzo dużo, około 40, dorodnych krzaczków lawendy. Co roku zrywam kwiaty, suszę lub czekam aż będzie można zebrać nasiona. Co za zapach i widok!

Przekwitnięta lawenda.

Zebrane  kwiaty starałam się "oskubać" z nasion. To była fajna, odurzająca z zapachu praca. Letnie wieczory szczególnie jej sprzyjały.

Z tak spreparowanej lawendy postanowiłam zrobić jakieś prezenciki. Powstał pomysł z mydełkami.
         Mydełka to ekscytujące dzieło, które każdy może zrobić we własnej kuchni. Używając olejów, olejków eterycznych i ekstraktów z roślin, kwiatów, minerałów i przypraw, możemy przygotowywać piękne i pachnące mydło dla siebie i swoich bliskich. To świetny prezent na każdą okazję.
          Przepisów na mydło domowej roboty możemy znaleźć wiele. Wystarczy wpisać w wyszukiwarkę odpowiednie hasło. Przepisy głównie opierają się na połączeniu ze sobą różnych olejów roślinnych, wody i sody kaustycznej. Ja jednak chciałam coś prostszego i szybkiego. Znalazłam przepis na Pintereście, polegający na stopieniu końcówek mydeł w jedno i "ulepienie" nowego produktu. Przy tej okazji możemy także świetnie się bawić dodając zapachy, nasiona, kwiaty etc...
Jednak zrobiłam jeszcze inaczej, kupiłam kilka mydeł Dove Sensitive, pokroiłam, stopiłam (w łaźni wodnej, czyli jedno naczynie w drugim) i rozlałam do przygotowanych "domowych form". W formach była już lawenda.
Moja łaźnia:)

Formy.

Jeszcze formy okrągłe ze sztywnych ofertówek zszytych zszywaczem.

W moich mydełkach oprócz lawendy jest miód (od pszczół z mojej wsi), oliwa z oliwek i witamina E. To przepis "na oko" taki jaki najbardziej lubię:) Jak widać powyżej foremki mam różne, wszystko co wpadło mi do głowy. Na dnie ułożyłam koronkę, pomyślałam, że może się odbije... Niestety, nie... Najlepiej wyszedł wzór dziurek po foli bąbelkowej :) Gdybym miała stemple, ech...!
Po wlaniu mydełka trzeba poczekać długi czas aż stężeje. Czasem nawet do trzech tygodni.

Wydrukowałam też swoje projekty lawendowych nalepek (grafikę samej lawendy znalazłam tutaj).

 No i jeszcze trzeba znaleźć czas na pakowanie! To bardzo przyjemna praca :)
Malutkie mydła zapakowałam tak:

Okrągłe zapakowałam w papierki.

Mydła duże zapakowałam w celofan.
Mydełkowy prezent uzupełniają saszetki o różnych kształtach. Wyhaftowałam i wypełniłam je pachnącą lawendą.

Skromne kartki z życzeniami...

i pierwszy prezencik zapakowany!

Jak się Wam podoba mój pomysł na małe co nieco  dla miłych mi osób?

Kursik na lawendowe mydełko postanowiłam zgłosić do linkowego party na blogu DIY.
Zgłaszam je także  do zabawy w Art Piaskownicy pt. Podróże małe i duże - Francja. Wiadomo, że lawenda zawsze kojarzy się nam z Prowansją... czyli z Francją:)

I do Reni, na zabawę "Handmade Swiętuje"


Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie i życzę miłych dni.

niedziela, 26 listopada 2017

Wspomnienie złotej jesieni

Październik w tym roku był dżdżysty i smutny. Jednak można było złapać kilka słonecznych dni i nacieszyć się  złocisto-rudymi kolorami. Jesień nie należy do moich lubianych pór roku, jednak trzeba jej przyznać magię, szczególnie gdy obsypie drzewa różnymi odcieniami złota.
Zapraszam do mojego jesiennego ogrodu, mam nadzieję, że zdjęcia przypomną tę magiczną porę roku. Obecnie już szarą i nieprzyjemną. Chociaż i w końcu listopada trafiło się nam ostatnio kilka słonecznych dni, które dały dużo przyjemności.
Ale wróćmy do października. Oto nasz wczesnojesienny przedogródek...

Do przedogródka należy skalniak, na którym także rośliny przybrały jesienne barwy. Tu stoi poidełko, ulubione miejsce ptaków w upalne dni.
Trochę dyniowych ozdób przy ganku.

Winogronowe, złote liście.

Obrodziły mi w tym roku dynie ozdobne, wykiełkowały z rozrzuconego między kwiatami kompostu.  
I tak już pozostały, rozrośnięte rośliny cudownie ozdabiały rabaty kwiatowe, a ich owoce przybierały oryginalne kształty.

Coroczne układanie polan na ganku. Tak ułożone zimują.

Lubię też widok jesiennych hortensji. 

Jesienne rudości i złotości!

Ozłocona jabłoń w sadzie...

Idąc w stronę stawu mijamy pięknie przebarwionego dęba i brzozę. To dąb "Piotruś" posadzony na cześć naszego wnuka. Liczy 16 lat, sadził go osobiście niespełna dwuletni Piotruś, dziś już prawie osiemnastolatek :) W sąsiedztwie jest też brzoza "Anetka", która jest drzewem wnuczki i liczy 12 lat, dwa mniej niż nasza wnuczka.


Wspomnienie pięknych chwil.

Moje leśno-jesienne ozdoby.


Na brzozie wianuszek:)

Z dnia na dzień ogród zmieniał barwy, tracił kolory i radość. Przyroda usypiała... 
Oby jak najpóźniej przyszła do nas zima!

Jeszcze raz bardzo serdecznie wszystkim dziękuję za życzenia zdrowia pozostawione pod ostatnim postem i za prześliczne kartki.
Pozdrawiam ciepło,
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Treść i zdjęcia umieszczone na blogu są moją własnością, jeżeli będzie inaczej to zaznaczę pochodzenie, a Ciebie proszę o uszanowanie mojej pracy, jeśli chcesz skopiować , to zapytaj mnie o pozwolenie. Dziękuję