My blog about my house, garden, flowers, what I think about, animals overall life in peace with nature.

And all my passions.


poniedziałek, 20 września 2021

Gdzie diabeł mówi dobranoc

 Witam wszystkich serdecznie. U mnie dziś pada deszcz, jest nieprzyjemnie ale w takim dniu zawsze można pomarzyć o słońcu. Ja postanowiłam opowiedzieć Wam o naszych wakacjach, gdzie było słoneczko i  pogoda ducha. A jest o czym wspominać. Już kolejny raz byliśmy w tym miejscu na wakacjach. Zakochaliśmy się w nim. Cisza, spokój, niewielu turystów. Najwięcej przejeżdżających na rowerach. Wokoło góry i jeziora polodowcowe. Teren przypomina mi trochę Bieszczady z wieloma jeziorami. Są tu nawet wyciągi narciarskie. I niedaleko Puszcza Romincka. Wierzcie, naprawdę na tych terenach diabeł mówi dobranoc. Czy ktoś zgadnie gdzie byłam? Byłam na dalekiej Suwalszczyźnie, blisko Trójstyku granic, Polski, Rosji Litwy.

To ja
Powyżej gospodarstwo rolne w Wisztyńcu, gdzie granica Litwy z Polską przechodzi przez jego środek. Wózek z dzieckiem stoi w Polsce, a obora ze zwierzętami na Litwie. Bardzo mi się to podobało.
My natomiast urlop spędzaliśmy nieopodal, nad uroczym jeziorem Wiżajny. W tym, zaznaczonym strzałką, zakątku rozkoszowałam się nic nierobieniem . Ciągłe kąpiele wodne, czytanie, kawka i czasem coś malowałam. 

Nasz pokój znajdował się w uroczej wilii z własnym dostępem do przejrzystej wody. Z pokoju był przepiękny widok na jezioro.
Po lewej ja, rozkoszująca się nic "nierobieniem"
Jezioro Wiżajny wieczorem.
Tu piliśmy kawkę
Mogłam obserwować ptaki. Były białe czaple, łabędzie i żurawie. Po prostu rozkosz.  Zwiedzaliśmy też okolice, jest tutaj bardzo ciekawie, lodowiec pozostawił po sobie wzniesienia i doliny, w których powstały jeziora. Co krok jest jezioro większe lub mniejsze, a jest ich na prawdę dużo.
Krów tutaj jest także bardzo dużo
Wystarczy przybliżyć sobie mapę tego terenu w Internecie, a zobaczycie jak to miejsce jest usiane jeziorami. Spokojnymi, bez ludzi. 
Płynęliśmi kajakami  Starą Hańczą, było fantastycznie. Trochę najedliśmy się strachu jak kajak zaczepił o brzeg, ale obyło się bez upadku do wody. Rzeka Hańcza stała się komercyjną gdyż przy każdym pomoście miejscowe gospodynie sprzedają dobroci ze swoich  domowych przetworów, są nawet pierogi. Na spływie nie będziecie głodni, zapewniam!
Zdjęcie z pływania kajakiem po jeziorze.
Na tym terenie są fajne nazwy jezior i miejscowości, które bardzo mnie urzekły. Na przykład Jezioro Szurpiły, Stameluszki, Szelment, prawda, że urocze nazwy. W Jeziorze Szelment kąpaliśmy się na plaży Bacejły Hills:)Plaża niby nieczynna, ze względu na COVID, ale nikt nas nie wypędził.
W miejscowości Ejszeryszki, kupowaliśmy znakomite ciasto robione na miejscu tzw. mrowisko, jest to regionalny przysmak. Ciasto składało się z faworków polanych (chyba) karmelem i posypane makiem. Miało kształt wysokiej piramidy. Przepyszne, chociaż dla mnie było zbyt słodkie. Natomiast w miejscowości Szypliszki jedliśmy obiad w karczmie "Wilczy głód". Pyszne regionalne danie, wielkie kartacze nadziewane mięsem i farszynki. Jeszcze mam ich smak w ustach.
Prawda, że te nazwy są bardzo wdzięcznie brzmiące. Robiliśmy także wycieczki do punktów widokowych jak na przykład Góra Cisowa, góra Pan Tadeusz. Roztaczały się z nich piękne widoki na okoliczne jeziora i lasy.
Widok z Góry Cisowej
Widok z Góry Pan Tadeusz
Góra Pan Tadeusz swą nazwę dostała po kręconym na tym terenie filmie p.t. " Pan Tadeusz". Piękne widoki, nie dziwię się, że tutaj znaleziono plener filmowy.
Pod koniec pobytu zaczął padać deszcz z przebłyskami słońca i postanowiliśmy wybrać się na grzyby. Podjechaliśmy do pobliskich lasów pokrywających góry. Nawet ja dałam radę wejść, chociaż było stromo. Na szczycie był piękny widok na okolicę i na masę grzybów. Osobiście znalazłam czterdzieści cztery prawdziwki!
W szybkim tempie zapełniłam torbę. Powiem Wam, że do tej pory w swoim życiu znalazłam może pięć prawdziwków, a tu aż czterdzieści cztery!!! Byłam bardzo szczęśliwa. Chwilowo tyle z moich opowieści wakacyjnych. Może, niebawem nastąpi dalszy ciąg ...

Polecam te tereny, a dla  wszystkich, a najbardziej dla tych co uwielbiają ciszę i spokój. My bardzo odpoczęliśmy, a teraz czeka nas praca na własnych włościach. Oj dużo jest jej, a tu zimno i cały czas leje deszcz.

Pozdrawiam wszystkich bardzo optymistycznie

sobota, 7 sierpnia 2021

Co piszczało w naszych krzakach...

 Witam wszystkich serdecznie. Znów proszę o wybaczenie długiej nieobecności. Myślę, że już wróciłam na dłużej.

Okres mojej absencji obfitował w różne zdarzenia. Dobre i złe. Ale napiszę tylko o dobrych.

 Mam nowe pieski!!! Adoptowaliśmy, w połowie czerwca, dwie lalunie, aż z Cieszyna. To dość daleko od nas, ale sunie były w ogromnej potrzebie. Ich właściciele zmarli na COVID. Przebywały w domu zastępczym. Ja bardzo marzyłam o nowym seterze, brak Luny bardzo mi doskwierał, to są niesamowite psy. Dystyngowane. A teraz znów mam upragnioną seterkę i cudną terierkę rosyjską! Obie suczki były razem od najmłodszych lat, dlatego poszukiwano domu od razu dla dwóch dziewczynek. U nas są znakomite warunki dla takich psów. Zresztą zawsze mamy wielkie psy i zawsze jest ich kilka.

fot. Anna Cheba
Dziewczyny są już starszymi paniami. Seterka - Pola ma 10 lat. a Muza- terier rosyjski 8 lat. Na pierwszym spotkaniu, obie bardzo ciepło mnie przyjęły, oblizały mi twarz i zaraz weszły do samochodu.
Pola - fot.Anna Cheba
Są cudownymi, spokojnymi pieskami. 
Muza - fot. Anna Cheba
Jesteśmy szczęśliwi i one z nami. Nasz Cykorek, troszkę bał się Muzy, bo ona jest olbrzymia, ale już jest dobrze. Obie lalunie szybko się zadomowiły, tak jakby od początku były z nami. Ich ulubioną rzeczą do spania jest nasza salonowa kanapa.


Nie gardzą też fotelami.
My jak zwykle na wszystko się zgadzamy, oby tylko pieskom było dobrze. A poniżej nasz spaniel Cykorek, udaje snajpera.

Inną bardzo ważną rzeczą, która wydarzyła  się w naszych "krzakach" to... urodziny naszej wnuczki Anety. Anetka skończyła 18 lat. Jej urodziny świętowaliśmy w ubiegłą sobotę,  dosłownie w naszych krzakach, gdyż było to ogrodowe przyjęcie.  W prezencie od nas dziadków dostała, między innymi,  ten album.



O taką pamiątkę poprosiłam Małgosię X.  Małgosia przygotowała niesamowite port folio Anetki.

Moja wnuczka przez trzy lata była modelką w międzynarodowej agencji modelek "Chili Models" w Warszawie i właśnie w tym albumie są wybrane fotki z jej licznych sesji fotograficznych.





Już przygoda z modelingiem jest zakończona, nauka jest ważniejsza, teraz będzie klasa maturalna dlatego postanowiła nie uczestniczyć już w sesjach.. W całości album można zobaczyć na stronie Małgosi X, serdecznie zapraszam. Małgosia zdjęcia poukładała w albumie i nadała mu niecodzienny widok.  Album jest cudowny, jedyny w swoim rodzaju.  Nie mogło być inaczej, bo przecież wyszedł spod mistrzowskich rąk. Dziękuję Małgosiu po stokroć. Wszyscy byli zafascynowani Twoją sztuką, album bardzo się podobał. 

 Ja trochę pracuję twórczo, ale ogród zawsze jest na pierwszym miejscu. Wiosną wysiałam stare nasiona kosmosów - onętków  z 2013 roku. Myślałam, że nie wzejdą. I cóż się okazało?


Otóż wszystkie wzeszły i na dodatek urosły do gigantycznych rozmiarów. Powstał kosmosowy las:) Wygląda to pięknie. Niestety zdjęcia nie oddają tego uroku.

Pozdrawiam wszystkich serdecznie i życzę dalszych, przyjemnych wakacji. Ja w tę niedzielę jadę na odpoczynek na drugi koniec Polski.

Buziaki Wam wysyłam i samych słonecznych dni życzę.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Treść i zdjęcia umieszczone na blogu są moją własnością, jeżeli będzie inaczej to zaznaczę pochodzenie, a Ciebie proszę o uszanowanie mojej pracy, jeśli chcesz skopiować , to zapytaj mnie o pozwolenie. Dziękuję