My blog about my house, garden, flowers, what I think about, animals overall life in peace with nature.

niedziela, 29 grudnia 2013

Wygrane candy


   Chciałam pochwalić się Wam tym, jak zapukało do mnie szczęście i to tuż przed Świętami!
Wygrałam rocznicowe candy u Danusi Witkowskiej!
Danusia przygotowała dla mnie piękny stroik w kolorze złota i dołączyła jeszcze wiele niespodzianek:)
Dostałam gwiazdę z papierowej wikliny, super koszyczek także z papierowej wikliny i słodkości, i herbatki,  i aniołka, i świetne serwetki, które wykorzystam do decoupage! Och jak mnie ta wygrana ucieszyła, może przełamałam złą passę i teraz częściej będę wygrywała? Ha! To się okaże:)
Niestety zdjęć przysłanych słodkości i herbatek nie mam,  wszystko już skonsumowałam:))))
 
Jeszcze chciałam dodać, że do tej pory nie miałam w rękach żadnej pracy z papierowej wikliny. Myślałam, że musi być miękka, a okazuje się, że jest twarda jakby była z prawdziwych witek wierzbowych! Super ta wiklina:)))

Wygrany w candy stroik!
Gwiazda z papierowej wikliny, jest podwójna bo odbija się w lustrze:)!
Koszyczek z papierowej wikliny, został już wykorzystany do trzymania włóczek:)
Serweteczki!

Danusiu, bardzo dziękuję za prezenty!
Bardzo dziękuję wszystkim za cudowne świąteczne życzenia!
Pozdrawiam serdecznie.
Pa
Pawanna

poniedziałek, 23 grudnia 2013

MAGIA ŚWIĄT

Życzenia świąteczne...


                  

Świeciła gwiazda na niebie
srebrna i staroświecka.
Świeciła wigilijnie,
każdy ją zna od dziecka.

Zwisały z niej z wysoka
długie, błyszczące promienie,
a każdy promień – to było
jedno świąteczne życzenie.

I przyszli – nie magowie
już trochę podstarzali –
lecz wiejscy kolędnicy,
zwyczajni chłopcy mali.

Chwycili w garść promienie,
trzymają z całej siły.
I teraz w tym rzecz cała,
by się życzenia spełniły.


 Leopold Staff








Wszystkiego najlepszego z okazji Świąt Bożego Narodzenia


 

Pawanna


                  

poniedziałek, 16 grudnia 2013

Bóbr budowniczy!

    Czy znacie bajkę dla dzieci "Bob budowniczy"? Zapewne. Ja, wraz z wnukami, z przyjemnością ją oglądałam i dlatego taki nasunął mi się tytuł dzisiejszej opowieści o bobrach, ciężko budujących swoje żeremia.
   Któregoś pięknego dnia wybrałam się na spacer wzdłuż naszej rzeczki, popatrzyć co ciekawego dzieje się w okolicznej przyrodzie. Już zapadła w zimowy sen, mimo że nie widać zimy (na szczęście!), śnieg prawie stopniał, świeciło słońce, było cudnie.
Doszłam do tamy jaką zbudowały bobry na rzece. Na szczęście jeszcze nie jest wysoka. Trzy lata temu była ogromna, bobry tak zatamowały bieg rzeki, że za tamą było sucho, natomiast przed - woda zalała łąki i pola. Pracownicy Ochrony Środowiska rozebrali tamę.
bobry
Bóbr europejski, fot. www. istotyzywe.pl
    Nie wiem czy wiecie, że bobry nie wszędzie podlegają całkowitej, ścisłej ochronie gatunkowej. Tam gdzie prowadzona jest gospodarka rolna, leśna i rybacka, ochrona bobrów jest tylko częściowa, a więc  podlega ograniczeniom.  Bobry, skądinąd urocze zwierzątka,  mogą bowiem wyrządzić spore szkody gospodarcze i zagrozić przyrodzie (wyniszczenie lasów czy zaburzenie stosunków wodnych), a nawet spowodować sytuację zagrożenia zdrowia i życia ludzi.
W mojej okolicy ogromne drzewa są powalane jak kruche zapałki. Można powiedzieć, że las pomału przestaje istnieć. Posadziłam wzdłuż płotu nad rzeką młode sadzonki, też zostały "upiłowane" ich zębami i spławione do żeremi jako wspaniały przysmak obiadowy. Lubią drzewa liściaste, ale nie pogardzą też zimozielonymi.
bobry
Tak u nas pracują bobry!














Są to zwierzęta dużych rozmiarów, żerujące nocą, są płochliwe i trudno je zobaczyć.  Budują żeremia na rzekach i nory w ziemi. Nory, w których kwitnie rodzinne życie, mogą być oddalone od brzegu nawet kilka metrów, ale zawsze wejście do nich jest pod wodą. Nory mają jakby kominy, napowietrzające pomieszczenie. Są to zwykle dziury przykryte gałązkami, trawą, mchem, dzięki czemu stają się niewidoczne, taki mądry jest ten bóbr.
 Idąc niedawno po łące wpadłam do takiej nory po pas. Że też nic sobie nie złamałam, to dziw! Ciężko mi było się wydostać. Byłam sama, tylko z pieskami, a one niestety nie były w stanie mi pomóc :)

bobry
Tu nieszczęsna dziura (komin) ,do której wpadłam:)
Więcej o bobrach możecie przeczytać tu i tu , ich życie jest bardzo ciekawe, polecam te artykuły.

bobry, rzeka
nasza rzeczka
bobr, tama, żeremie
tama, czyli żeremie










































Spacerując przeszłam tym mostkiem (obywatelska samoróbka :) na drugą stronę rzeki, wyszłam na pola i wtedy moim oczom ukazał się taki oto widok! Spłoszyłam sarenki.
bobry Na szczęście moje psy są posłuszne i nie pobiegły za nimi, co nie znaczy, że nie wykazały zainteresowania. Zatrzymały się na polu i - jak widać na fotce poniżej - ze zdziwieniem patrzyły za nieznanymi im stworzeniami.
bobry
moje pieski

Bobry są zwierzętami monogamicznymi, kochają swoich współmałżonków do ostatnich chwil życia.  Jakie to piękne, bierzmy z nich przykład :)
Na koniec tego wpisu chciałam jeszcze pokazać, co nadal, mimo drugiej już połowy grudnia, kwitnie w naszym ogrodzie.
   Łubin kwitnie już kilka tygodni, nie straszne mu były mrozy i śnieg. Podobnie zachowuje się klematis, kwitnie i kwitnie, chociaż jego liście są już bardzo brzydkie. W wiaderku, w którym trzymałam ziemię, wykiełkowały niedawno kwiaty maruny. Niezmordowany jest też groszek pachnący, ten nadal wygląda pięknie. Na grządkach jest świeża sałata, a także świeże... owoce poziomek. Mogłabym jeszcze wiele kwitnących roślin wyliczać. Czyżby rośliny się pomyliły? Czy może nie będzie zimy?

bóbr
bóbr
bobry
bobry
bobry,  European beaver
Zapewniam Was, to naprawdę aktualne zdjęcia...
Pozdrawiam wszystkich serdecznie i nie przepracujcie się przed świętami!
Pa

Pawanna


sobota, 7 grudnia 2013

Wieniec adwentowy

Czy wiecie że....

Robienie wieńca adwentowego sięga czasów pogańskich!
    Gdy nastawała zima i dzień stawał się krótkim, plemiona germańskie z zielonych roślin tworzyły kręgi, które symbolizowały słońce. W nich rozpalano ogniska, w ten sposób wyrażano nadzieję na szybkie przyjście wiosny.
    Poszukując wiadomości o dziejach wieńca, znalazłam w Wikipedii notkę, że początek obecnej tradycji zawdzięczamy ewangelickiemu teologowi. Był to Johann H. Wihren prowadzący przytułek dla biednych i osieroconych dzieci. Aby nadać bardziej rodzinny charakter świetlicy, w której jego podopieczni zbierali się na posiłek i modlitwę, zrobił wieniec z drewnianego koła i ustawił na nim świece. Zapalał je pojedynczo, w niedzielę każdego tygodnia poprzedzającego święta, a dzieci zapalały kolejno 24 mniejsze świece. 
    Z czasem zwyczaj ten przejęli katolicy, do Polski trafił około 1925 roku. Dziś wieńce są mniej okazałe, dostosowane do naszych warunków mieszkaniowych :)
mój wieniec adwentowy,  Advent wreathZagłębiłam się w mistykę wieńca. Czy wiecie, że te cztery świece mają odpowiednie znaczenie i powinny mieć odpowiednie kolory, że wieniec powinien być uwity ze szlachetnych iglaków, jak świerk, daglezja, sosna i jodła, ale możemy także te rośliny zastąpić mchem oraz wzbogacić liśćmi ostrokrzewu, lauru, bombkami, wstążkami.
    Gdy przyozdabia się wieniec wstążkami, należy wiedzieć, że każdej niedzieli przypada inny kolor. I tak: pierwsza niedziela ma czerwony kolor wstążki, druga w kolorze żółtym, trzecia - srebrna, a czwarta niedziela - złota.
Wieniec powinniśmy ustawić na honorowym miejscu, gdzie odbywają się nasze rodzinne uroczystości, a także gdzie odpoczywamy czy jadamy posiłki.
     O symbolice wieńca adwentowego przeczytałam tutaj. Otóż same świece symbolizują Światłość Jezusa, pierwsza świeca zapalana w pierwszą niedzielę adwentu jest Świecą Pokoju, druga jest Świecą Wiary lub Betlejem, czwarta jest Świecą Nadziei, Aniołów. Te trzy świece powinny mieć kolor fioletowy bądź niebieski. Trzecia to Świeca Miłości, zapalana w niedzielę Radości, powinna mieć kolor różowy. Czasem wieniec ma pięć świec, to ta piąta powinna być białą lub złotą.
   Płomień świecy w naszej religii jest symbolem wieczności Boga, Chrystusa, symbolem radości i oczekiwania.
Tak więc warto zrobić wieniec adwentowy. Tyle w nim interesującej symboliki, a my sami będziemy bardziej wczuwali się w klimat zbliżających się świąt.
Poniżej moje dwa wieńce adwentowe. Pierwszy stoi w salonie na kredensie, jest tylko symbolicznym wianuszkiem, kolory świeczek są białe,  jedna już była zapalona :)

mój wieniec adwentowy, Advent wreath

adwentowy wieniec, Advent wreath


Poniżej wieńc ze stołu kuchennego,  ma wstążki w odpowiednich kolorach :) Stoi na stole, przy którym spotykamy się podczas każdego codziennego posiłku. Uwiłam go z gałązek świerka i dodałam moje suszone kwiaty.

mój wieniec adwentowy, Advent wreath

wieniec adwentowy, advent wreath




 Jeszcze został do omówienia kalendarz adwentowy, jak wiemy, służy do odliczania dni od pierwszego dnia grudnia do Wigilii Bożego Narodzenia. Zwyczaj ten pielęgnowany jest w wielu rodzinach chrześcijańskich na całym świecie. Szczególnie wiele emocji przynosi dzieciom, bowiem my dorośli każdego dnia adwentu coś dla nich przygotowujemy, jakieś słodkości czy drobne prezenciki. W ten sposób dzieciaczki nauczą się oczekiwania na przyjście tego ważnego dla chrześcijan dnia.
 Czy wiecie że, pomysł kalendarza pochodzi z XIX wieku od niemieckich luteranów!


 Advent calendar









Oto kalendarz, jaki wykonałam dla moich wnuków - jest wspaniałą zabawą w czekaniu na Wigilię Bożego Narodzenia.
Bardzo prosty i łatwy w wykonaniu, zrobiony jest z filcu. Wszystko ręcznie wycinałam, cyferki trochę nierówne, ale najważniejsze, że kalendarz już spełnia swoją funkcję:)





Brr...
Zima rozgościła się  w naszym ogrodzie. Ptaki przylatują do karmników. Zgromadziliśmy duże zapasy pszenicy, słonecznika i orzechów włoskich.

Pierwsi stołownicy:)

 tit in winter

sójka , jay






















Pozdrawiam wszystkich bardzo ciepło i dziękuję, że mnie odwiedzacie, zawsze z  przyjemnością czytam Wasze komentarze. Pa...

Pawanna

wtorek, 26 listopada 2013

Przygotowania do zimy

Brrr....
Niestety niedługo nadejdzie. Jest piękna w swojej bieli, ale zbyt długa, jak dla mnie. Dnie króciutkie, zimno i wietrzno, trzeba sprzątać śnieg, dzikim zwierzętom i ptakom jest bardzo ciężko....Tak zachwalam przyjście ZIMY.
   Odkąd przeprowadziliśmy się na wieś, przed nadejściem tej pory roku gromadzimy zapasy drewna do kominka. Nasz dom ogrzewany jest tylko w ten sposób. Kominek ma rozprowadzenie ciepła do pokoi. To rozwiązanie sprawdza się i zachęcam wszystkich do takiego ogrzewania.
   Jedynym mankamentem jest to, że trzeba przewidzieć rotację drewna. To znaczy, zgromadzić zapasy tak aby palić dwuletnimi wysuszonymi drwami. My opanowaliśmy to do perfekcji, chociaż muszę przyznać, że na początku był kłopot - w pierwszym roku naszego zamieszkania paliliśmy mokrymi kłodami. Przestrzegam przed taką niefrasobliwością! Niestety, w efekcie zapaliły się sadze osadzone w kominie. Mokre drewno ma to do siebie, ze właśnie dużo sadzy, która wygląda jak papier, osadza się wewnątrz komina i pod wpływem wysokiej temperatury potrafi się zapalić. Słup ognia sięgał dwóch metrów ponad komin! Nasza pani Sołtys, która z daleka zobaczyła płomień w kominie, wezwała straż, ale na szczęście samo zgasło i dom nadal stoi.
zima, drzewo do kominka
Pierwsza zima w naszym domu (1998 rok), właśnie przywieziono mokre drewno. Jeszcze pusty ogród, bez drzew

   Drewno kupujemy dwa razy w roku, wiosną i jesienią. Jesienią układane jest z przodu domu, między filarami ganku. Jest to jednocześnie ochrona przed śniegiem i piękna ozdoba domu. Specjalistą w równym układaniu jest mój mąż!

zima, drzewo do kominka

zima, drzewo do kominka
zima, drzewo do kominka

zima, drzewo do kominka
To letni pokój. Na ganku toczy się nasze codzienne życie, od wczesnej wiosny do późnej jesieni.  Deszcz nam nie przeszkadza:)

zima, drzewo do kominka
Tak to wygląda zimą.

     Polana schną sobie do wiosny, a wiosną przenosimy je w miejsce tego, które spaliliśmy przez zimę. Tu czeka sobie jeszcze do zimy w drugim roku. Mamy kilka miejsc składania takiego drwa, aby tę dwuletnią rotację zachować. Wiosenny zakup polan, też czeka dwa lata.

zima, drzewo do kominka
Z boku domu, też mamy miejsce na drewno.

zima, drzewo do kominka
Wybudowaliśmy też specjalne pomieszczenie na składowanie polan - drewutnia
   Jak pisałam, ogrzewanie kominkowe sprawdza się bardzo! Przyjemność palenia polan jest ogromna, szczególnie gdy dni bardzo mroźne, za szybą kominka buzuje ogień, a my popijamy ciepłą herbatkę, no może czasem coś jeszcze innego :)
   Przed zimą sprzątamy też w ogrodzie, zresztą każdy posiadacz zielonego kawałka robi porządki jesienią :) Robiąc te jesienne porządki natknęłam się na kilka gniazd. Na tarasie mamy trejaż obrośnięty powojnikiem tanguckim  (Clematis tangutica), bardzo rozrastającym się. Jesienią lub bardzo wczesną wiosną usuwamy większość łodyg, a on i tak się rozrasta, ale to pomaga w lepszym kwitnieniu .

zima, drzewo do kominka
Rozrośnięty na tarasie powojnik, ma już tylko owocostany. Nie widać wejścia:)

   Zrywając teraz powojnik odsłoniły się trzy misterne gniazda różnej wielkości.  Jedno wyglądało dziwnie, nie miało wejścia. Po jego zdjęciu i zajrzeniu do środka okazało się, że to... gniazdo mysz. Była tam w środku jedna myszka. Nie wiedziałam, że myszy robią gniazda wśród gałęzi i do tego wysoko! Zadziwiające!

zima, drzewo do kominka
To właśnie gniazdo myszy!
zima, drzewo do kominka
W powojniku tanguckim wychował swoje potomstwo drozd.

      Na wiosnę musimy zbudować parę budek lęgowych, bo ptaki szukają zacisznych miejsc, chociaż w naszym ogrodzie jest ich pod dostatkiem. W tym  roku, właśnie wiosną, doznaliśmy lekkiego szoku wyjmując listy ze skrzynki. Otóż, szukając właśnie ustronnego miejsca na swój domek, w naszej skrzynce gniazdo uwiła sobie sikorka. Niestety, nie wysiedziała jajeczek. Być może przeszkadzały jej listy, zanim zorientowaliśmy się w sytuacji, albo kot ją wypłoszył? Nasz pan  listonosz był uprzedzony o mieszkańcach skrzynki i listy wrzucał do drugiego, powieszonego przez nas obok pojemnika.
 Poniżej gniazdo sikorki i jej jajeczka.

zima, drzewo do kominka
Skrzynka na listy własnej roboty , pojemnik wiadomo po czym:)
zima, drzewo do kominka














 
A wracając do drewna misternie układanego przez męża, to także ono jest miejscem gniazdowania ptaków. Zimą wróble, sikorki i trznadle lubią przesiadywać i nocować między polanami. Jest im tam zapewne dość ciepło i przytulnie :)
Tyle doniesień z moich krzaków:)

 Pozdrawiam wszystkich serdecznie i dziękuję za miłe komentarze, zawsze czytam je z wielka przyjemnością.
Witam także nowych obserwatorów, cieszę się bardzo, że mój blog ma coraz to nowych czytelników.
Pa

Pawanna


czwartek, 7 listopada 2013

Dziś o pracach ręcznych


Bransoletki shamballa i masa solna 

    Chciałam się pochwalić zdolnościami mojej 10-letniej wnuczki Anetki. Ilekroć jestem w Anglii u moich dzieci, Anetka pracuje ze mną twórczo. Podczas mojego obecnego pobytu plotłyśmy bransoletki i lepiłyśmy różności z masy solnej.
    Anetka także ładnie maluje. Od półtora roku ma własne sztalugi i blejtramy - sama "zamówiła" je u rodziców jako prezent. Jej malowanie, rzecz jasna, nie jest profesjonalne, mała rączka jest jeszcze niewykształcona. Ale z każdym miesiącem efekty są coraz lepsze, a i chęci jej nie brakuje.
    Aby mogła lepiej rozwijać swoje twórcze pasje, rodzice zapisali ją na zajęcia z malarstwa, jakie na tutejszym uniwersytecie, specjalnie dla uzdolnionych dzieci, prowadzone są na Wydziale Artystycznym.
    Oto kilka bransoletek, które zrobiła sama z niewielką moją pomocą. Teraz plecie z zamkniętymi oczami i zbiera zamówienia wśród koleżanek:)))

    Poniżej moja praca, od niej wszystko się zaczęło! Pokazałam Anetce parę ściegów i poszło.




Oto niektóre z bransoletek Anetki.




Do twórczych prac mojej wnusi należą też ozdoby z masz solnej.


 Na tacy są wysuszone w piekarniku ozdoby, a poniżej już pomalowane.






       Niestety, czas zbyt szybko leci i zaraz muszę wyjeżdżać. Ech... Ale liczę, że pod moją nieobecność Anetka sama będzie doskonalić swoje umiejętności i powiększać własne portfolio :)

      Pozdrawiam wszystkich serdecznie i dziękuję za każdy pozostawiony komentarz, miło mi że do mnie zaglądacie. Witam także nowych obserwatorów! Pa
Pawanna


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Treść i zdjęcia umieszczone na blogu są moją własnością, jeżeli będzie inaczej to zaznaczę pochodzenie, a Ciebie proszę o uszanowanie mojej pracy, jeśli chcesz skopiować , to zapytaj mnie o pozwolenie. Dziękuję