My blog about my house, garden, flowers, what I think about, animals overall life in peace with nature.

And all my passions.


Pokazywanie postów oznaczonych etykietą żyjątka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą żyjątka. Pokaż wszystkie posty

sobota, 7 sierpnia 2021

Co piszczało w naszych krzakach...

 Witam wszystkich serdecznie. Znów proszę o wybaczenie długiej nieobecności. Myślę, że już wróciłam na dłużej.

Okres mojej absencji obfitował w różne zdarzenia. Dobre i złe. Ale napiszę tylko o dobrych.

 Mam nowe pieski!!! Adoptowaliśmy, w połowie czerwca, dwie lalunie, aż z Cieszyna. To dość daleko od nas, ale sunie były w ogromnej potrzebie. Ich właściciele zmarli na COVID. Przebywały w domu zastępczym. Ja bardzo marzyłam o nowym seterze, brak Luny bardzo mi doskwierał, to są niesamowite psy. Dystyngowane. A teraz znów mam upragnioną seterkę i cudną terierkę rosyjską! Obie suczki były razem od najmłodszych lat, dlatego poszukiwano domu od razu dla dwóch dziewczynek. U nas są znakomite warunki dla takich psów. Zresztą zawsze mamy wielkie psy i zawsze jest ich kilka.

fot. Anna Cheba
Dziewczyny są już starszymi paniami. Seterka - Pola ma 10 lat. a Muza- terier rosyjski 8 lat. Na pierwszym spotkaniu, obie bardzo ciepło mnie przyjęły, oblizały mi twarz i zaraz weszły do samochodu.
Pola - fot.Anna Cheba
Są cudownymi, spokojnymi pieskami. 
Muza - fot. Anna Cheba
Jesteśmy szczęśliwi i one z nami. Nasz Cykorek, troszkę bał się Muzy, bo ona jest olbrzymia, ale już jest dobrze. Obie lalunie szybko się zadomowiły, tak jakby od początku były z nami. Ich ulubioną rzeczą do spania jest nasza salonowa kanapa.


Nie gardzą też fotelami.
My jak zwykle na wszystko się zgadzamy, oby tylko pieskom było dobrze. A poniżej nasz spaniel Cykorek, udaje snajpera.

Inną bardzo ważną rzeczą, która wydarzyła  się w naszych "krzakach" to... urodziny naszej wnuczki Anety. Anetka skończyła 18 lat. Jej urodziny świętowaliśmy w ubiegłą sobotę,  dosłownie w naszych krzakach, gdyż było to ogrodowe przyjęcie.  W prezencie od nas dziadków dostała, między innymi,  ten album.



O taką pamiątkę poprosiłam Małgosię X.  Małgosia przygotowała niesamowite port folio Anetki.

Moja wnuczka przez trzy lata była modelką w międzynarodowej agencji modelek "Chili Models" w Warszawie i właśnie w tym albumie są wybrane fotki z jej licznych sesji fotograficznych.





Już przygoda z modelingiem jest zakończona, nauka jest ważniejsza, teraz będzie klasa maturalna dlatego postanowiła nie uczestniczyć już w sesjach.. W całości album można zobaczyć na stronie Małgosi X, serdecznie zapraszam. Małgosia zdjęcia poukładała w albumie i nadała mu niecodzienny widok.  Album jest cudowny, jedyny w swoim rodzaju.  Nie mogło być inaczej, bo przecież wyszedł spod mistrzowskich rąk. Dziękuję Małgosiu po stokroć. Wszyscy byli zafascynowani Twoją sztuką, album bardzo się podobał. 

 Ja trochę pracuję twórczo, ale ogród zawsze jest na pierwszym miejscu. Wiosną wysiałam stare nasiona kosmosów - onętków  z 2013 roku. Myślałam, że nie wzejdą. I cóż się okazało?


Otóż wszystkie wzeszły i na dodatek urosły do gigantycznych rozmiarów. Powstał kosmosowy las:) Wygląda to pięknie. Niestety zdjęcia nie oddają tego uroku.

Pozdrawiam wszystkich serdecznie i życzę dalszych, przyjemnych wakacji. Ja w tę niedzielę jadę na odpoczynek na drugi koniec Polski.

Buziaki Wam wysyłam i samych słonecznych dni życzę.

sobota, 12 czerwca 2021

Reks

Witam kochani. Dawno mnie tu nie było. Ponad dwa miesiące nieobecności to długi czas.  Niestety miałam dużo powodów ku temu. Mam nadzieję, że już będzie inaczej.

Jednym z powodów była choroba mojego kochanego pieska, Reksa. Niestety w ubiegłą niedzielę pożegnałam go na zawsze...


Reks był kochanym, mądrym przyjacielem, miał około 13-14 lat. U nas mieszkał 12 lat.  Znaleźliśmy go pod naszą bramą. Siedział i czekał, jakby wiedział, że tu znajdzie dom. Przyjaźnił się z seterką Luną, był z nią bardzo zżyty. Gdy pod koniec lutego odeszła od nas (pisałam o tym tu), Reks podupadł na zdrowiu. Tak jakby tęsknota za towarzyszką zabaw była motorem do jego choroby. Serce bardzo boli gdy tracisz takiego przyjaciela, ale dwóch przyjaciół w tak bliskim czasie to już zbyt wiele. Cóż jednak musimy pogodzić się z nieuchronnym... 
Na pewno biegają razem po tęczowej łące...

W obecnej chwili mamy Cykorka, złotego spaniela, którego też znaleźliśmy. Cykor jest bardzo smutny i często siedzi pod siatką sąsiadów, gdzie bawią się trzy pieski. Tęskni...
Pozdrawiam ciepło

wtorek, 23 lutego 2021

Luna

 W sobotę odeszła od nas nasza piękna suczka, seterka - Luna.  Żal ściska nam serca. Miała 10 lat. 

Zdjęcie z młodości

Lunka była wyjątkowym psem. Damą. Delikatna i czarująca. Przyjechała do nas z Anglii i te maniery angielskich dam przywiozła ze sobą. Brakowało jej tylko naszyjnika z pereł. Zamiast niego nosiła obróżkę. Chłopcy, czyli Reksio i Cykor, kłaniali jej się w pas. Ona, po cichutku, sprawowała rządy w stadzie.
Kochała jabłuszka i zawsze miała je ze sobą, aż do końca.

Dlaczego nasze ukochane zwierzęta tak krótko żyją... Najważniejsze, że już nie cierpi.
Pozdrawiam wszystkich serdecznie.

środa, 15 lipca 2020

Jak w Giverny u Moneta


Witam Was serdecznie. Dzisiaj chciałam pokazać jak  mój staw rozkwitł liliami widnymi. Gdy jestem nad jego brzegiem to zawsze myślę, że Monet musiał się zachwycać takim widokiem. Nic dziwnego, że kilka razy lilie były tematem jego obrazów. Mój zachwyt jest niemniejeszy.




W czerwcu staw zarasta liliami bardzo, cudowny jest wtedy widok olbrzymich, różowych kwiatów. Wszystko zaczęło się od małego kłącza, które dostałam z ogrodu botanicznego w Lublinie, 35 lat temu. Kłącze z małego oczka wodnego jakie miałam w Lublinie przyjechało z nami na wieś. Na początku rozrastało się powoli, a później poszło jak bomba....  Te kupki zebrane w różnych miejscach powstały same. Nie wiem jak to się stało, może ryby podgryzały kłącza? Nie mniej kłącze ukorzeniło się tam gdzie chciało..Myślałam, że będę obdarowywać znajomych, tymi kłączami, ale niestety trzeba głęboko nurkować, a ja już tego nie robię.  
 Wśród karminowych lilii mam też białe i żółte. Karminowe są tak ekspansywne, że  zagłuszają kwitnienie białych i jest ich coraz mniej. Gdy kwiaty lilii przekwitają, pływam łódką z kosą i ucinam pędy z przekwitłymi  kwiatami. Za jakiś czas następuje ponowne kwitnienie. To ciężka praca. nie wiem jak długo tak będę robiła, może ten rok jest ostatnim. Po skoszeniu jeszcze wszystko trzeba wyciągnąć na brzeg stawu ...                       

























Nad brzegami stawu kwitną różne rośliny, między innymi trybula leśna. Ja  jestem zakochana w tej roślinie.  Jest majestatyczna, a przy tym delikatna. Wysoka, o pięknych kwiatach zebranych w wiechy.
Powiem Wam, że nawet wykopuję siewki aby zgromadzić je w jednym miejscu. Wtedy trybula daje popis! Łan kwiatów kołyszących się na wietrze. Gdy zetnę je przy ziemi, odrasta i znów kwitnie.

Wczesną wiosną pojawiają się też inne kwiaty, które wysiały się same. Jest knieć błotna, niezapominajki,  irysy wodne, przetaczniki, kukliki, żywokost, mniszek, mlecz polny etc. Przetacznik bardzo lubię, te drobne kwiatuszki są  urokliwe, a jak jest ich całe poletko to wyglądają pięknie.

Irys wodny
  Przetacznik
 Kuklik łąkowy.

Dmuchawców nie muszę przedstawiać.
Kwitnie również na łące storczyk kukułka łąkowa. Ten storczyk jest pod ścisłą ochroną. Niestety nie rozmnaża się , co roku mam tylko jedną kukułkę😞
Dawniej nad brzegiem posadziłam tarczownicę tarczowatą, w której charakterystyczne jest to, że najpierw pojawiają się kwiaty, a później liście. Rośnie pięknie.

Staw i woda to nie tylko kwiaty. Tryska różnorodnym życiem. Są żaby, które przychodzą złożyć skrzek, na przykład ropuszka.
 
Są i inne zwierzęta, owady również i ryby.
To złote orfy, inaczej jazie (o nich pisałam TUTAJ). Mamy też mnóstwo innych rybek jak: płotki, liny, karasie. Nie mamy karpi, bo te mącą wodę, a staw służy także  do kąpieli.
Stale są u nas kaczki, zakładają gniazda na wyspie. W tym roku były cztery mioty, tyle zaobserwowałam.
Poniżej pierwszy miot kaczuszek jest ich chyba 14 szt.
Gdy panie wysiadują jaja, panowie cierpliwie leżą na molo obserwując wyspę. Opiekują się swoimi 
wybrankami.
Lubię podpatrywać życie nad stawem, wiele ciekawostek mogę zaobserwować, czegoś nowego się nauczyć.
Cieszę się z tego, że ptaki i ryby wiedzą, że zbliżam się aby je nakarmić. Ławice rybek podpływają do brzegu, chyba słyszą kroki, zawsze się nad tym zastanawiam. Kaczki cierpliwie czekają...
Mamy także kurki wodne, były trzy mioty tych fajnych ptaków.

Nakarmiłam moje stworzenia i wracam do domu, a Wam bardzo dziękuję za wytrwałość i mam nadzieję, że Was zainteresowałam życiem stawu..
 
Pozdrawiam i życzę miłego tygodnia.
Jeszcze chciałam serdecznie podziękować za przemiłe komentarze, pod poprzednim postem. 
💓
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Treść i zdjęcia umieszczone na blogu są moją własnością, jeżeli będzie inaczej to zaznaczę pochodzenie, a Ciebie proszę o uszanowanie mojej pracy, jeśli chcesz skopiować , to zapytaj mnie o pozwolenie. Dziękuję