My blog about my house, garden, flowers, what I think about, animals overall life in peace with nature.

And all my passions.


czwartek, 25 października 2018

20 lat minęło jak jeden dzień!

Witam serdecznie wszystkich, którzy zaglądają do mnie.

Dziś chciałam Wam opowiedzieć o mojej radości. W dniu 9 października minęło dwadzieścia lat od czasu, gdy wprowadziliśmy się do naszego nowego domu na wsi. Spełniły się moje marzenia!
O budowie domu i jak powstawał ogród pisałam Tu i Tu, zapraszam do poczytania.
Wspominamy z mężem z rozrzewnieniem męczące budowanie domu, mimo tego było to wielką radością. Powstawanie ogrodu to z kolei sama przyjemność.
Po tylu latach nasze miejsce bardzo się zmieniło, dojrzało. Malutkie roślinki, które wsadzaliśmy są ogromnymi krzewami i drzewami. Wielu już nie ma, połamane przez wichury lub choroby. Jednak co to byłby za ogród bez dosadzania nowych roślin! Mój ogród żyje, ja zawsze coś przekopuję, wykopuję, wsadzam, przycinam... uwielbiam tę robotę. Z satysfakcją patrzymy na dzieło naszych rąk. Wszak to my sami wszystko robiliśmy i robimy nadal. Co prawda coraz wolniej wykonujemy naszą pracę, ale zawsze z przyjemnością.
Kocham to miejsce i za żadne skarby nie oddałabym nikomu!
Dwadzieścia lat temu październik był także tak piękny i ciepły, jak tegoroczny.
Pokażę kilka zdjęć do porównania jak czas zmienia wszystko:)

Widok na "przedogródek" - 1998 r. 

Przedogródek  2018 r.

I jeszcze inne ujęcie przedogródka z 1998 roku. Na pierwszym planie drzewka z sadu.

Tak wszystko wygląda obecnie. Stolik stoi pod czereśnią, pod tym patyczkiem z powyższego zdjęcia:)

Widok z tarasu - 1998 r.
Na zdjęciu jestem ja i moje trzy pieski, których od wielu lat już z nami nie ma. Biała Lenka, czarna Puma, ruda Foksa.

Obecny widok.

Widok znad stawu w 1998 roku.

Obecny widok (wiosna 2018).
Staw 1998 rok.
 I obecny widok:)













W tym dla nas ważnym dniu świętowaliśmy spokojnie przy ognisku i pieczonych kiełbaskach. Najbardziej z kiełbasek cieszyły się nasze pieski:)

A jaki prezent otrzymaliśmy? Prezent na 20-lecie przyszedł do nas... na czterech łapkach.
Mąż, jadąc bocznymi lokalnymi drogami, zobaczył leżącego na jezdni psa. Wokół same pola i tylko przydrożne zarośla, a piesek cały czas warował w tym samym miejscu na asfalcie. Wypatrywał nadjeżdżających samochodów i uciekał, gdy - jak sądzimy - auto okazywało się niewłaściwe. Mąż od razu przypuszczał, że biedne stworzenie zostało w tym miejscu wyrzucone z samochodu i wciąż czekało na swojego - za przeproszeniem - pana. Sprawdzał w różnych porach dnia i za każdym razem zachowanie psa było identyczne. Postanowił więc się z nim zaprzyjaźnić. Pomógł mu kawałek bułki, na którą rzucił się wygłodniały piesek. I tak do naszego samochodu trafił wystraszony brudny kołtun w kolorze złota. Bo ta zaniedbana kula kudłów pełnych ostów i błota to złoty cocker spaniel.

Przerażony piesek dostał u nas jedzenie i wodę. Wycięłam mu najgorsze kołtuny, ale i tak nie byłam w stanie doprowadzić sierści do przyzwoitego stanu. Bał się naszych psów. Ale później ośmielił się i zaczepiał Reksia zapraszając go do zabawy. O dziwo nasz Reks, zwany też czasami zbójem, nie był złośliwy wobec nowego przybysza. Tak jakby wiedział, że to stworzenie jest biedne i potrzebuje pomocy. Czy przypomniał sobie własny los sprzed dziewięciu lat? Też się błąkał, aż trafił do nas.

Proszę jak zabawa się rozkręca:)
Oczywiście, zaraz daliśmy ogłoszenia w internecie i na słupach w bliższej i dalszej okolicy, dzwoniliśmy do schroniska. Nie było odzewu. Sprawdzaliśmy, czy ktoś nie zgłaszał zaginięcia. I też nic. Chyba potwierdza to nasze przypuszczenia, co do losu spanielka, czyjejś krótkotrwałej zabawki:(
Pojechaliśmy z pieskiem do weterynarza, okazało się, że jest młodziutki, ma około roku. Leczymy mu uszy, ma bardzo chore. Został fachowo ostrzyżony z kołtunów i teraz wygląda nieco inaczej:)
Piesek otrzymał imię CYKOR, jest trochę bojaźliwy i już do imienia się przyzwyczaił. Oczywiście, już też skradł nasze serca i rozruszał psie towarzystwo. Nawet seniorka stada, piętnastoletnia Bawarka, podryguje z uśmiechem na pyszczku, gdy Cykorek ją zaczepia. Jest dobrze:)
I tak jesteśmy szczęśliwymi posiadaczami czterech psów.
Bawarka lat piętnaście.
Reks lat dziesięć.
Luna lat osiem.
Cykor - około roczku. Zdjęcie po wizycie w psim salonie piękności.

Troszkę się rozpisałam, ale ostatnio mało udzielam się na blogu, a tu takie ważne sprawy rozgrywają się w moich krzakach...
Kochani, serdecznie pozdrawiam i życzę jeszcze jak najwięcej pięknych słonecznych dni.

wtorek, 25 września 2018

Miła wizyta

Witam wszystkich serdecznie. Przede wszystkim bardzo chciałam podziękować za liczne komentarze pod postem o rodzinie jeży. Te małe zwierzątka skradły nasze serca:)

Natomiast dzisiaj chciałabym opowiedzieć o przemiłej niespodziance, jaką zgotowała nam, mnie i mojemu mężowi, Lideczka-Czarna Dama. Postanowiła wykorzystać urlop odwiedzając blogowe koleżanki w całej Polsce. Pierwszą na liście byłam ja. Osiemnastego września Lidzia zajechała wielkim kamperem na nasz podjazd!
To wspaniała osoba, pełna uśmiechu i radości. Z przyjemnością spędziliśmy czas z nią i jej mężem Marcinem. Była piękna, upalna wrześniowa pogoda, był grill i wymiana blogowych doświadczeń przy małym "co nieco".
Oczarowała mnie ta Czarna Dama, obie czułyśmy się jakbyśmy się znały wiele lat.
Dostałam od Lidzi fajną karteczkę, odnoszącą się do jej podróży, na kartce jest zdjęcie kampera, którym jeździła.
I po rozwinięciu kartki ukazuje się niespodzianka...

Oto prezenty, jakie otrzymałam od podróżniczki, od razu widać w nich
rękę Lidzi:)

W małym słoiczku przywiozła mi piasek z gdańskiej plaży i trochę muszelek.
Pięknie opakowaną butelkę wina.

A tutaj zaczarowany koszyczek-niespodzianka. Czy ktoś zgadnie co zawiera?
Ja przygotowałam dla gości koszyk z moimi, działkowymi przetworami i wianek z lawendą.


Na zakończenie kilka "rodzinnych fotek":
U góry, od prawej: mój M, ja, Lidka i jej M.
Poniżej zdjęcie nad stawem.
Stale powtarzam, że nasz blogowy świat jest rewelacyjny, skoro istnieją tacy ludzie jak Lidzia. Lideczko, bardzo dziękuję za przemiłą wizytę, szkoda, że tak krótką!

Mój wianek i koszyczek z produktami posyłam na zabawę do Reni.


Moi drodzy blogowi przyjaciele, pozdrawiam Was serdecznie i dziękuję, że mnie odwiedzacie, czytacie i komentujecie.

poniedziałek, 3 września 2018

Tuptusie, czyli opowieść o jeżach

Witam serdecznie. Jakoś ciężko mi zebrać się za pisanie. A tak dużo mogłabym opowiedzieć o różnych miłych zdarzeniach w naszym ogrodzie. Jak wiecie z wcześniejszych postów, mamy wielu stałych mieszkańców. Obserwujemy ich życie jednocześnie nie przeszkadzając im. Nasz ogród jest "nieuczesany", lekko dziki, pełen różnych krzaków i niedostępnych zakątków. W takim ogrodzie najbardziej kwitnie różnorakie życie i takie miejsca lubią zwierzęta, między innymi jeże. One także są stałymi rezydentami naszego ogrodu.

życie jeży, ciekawostki o jeżach, co powinniśmy wiedzieć o jeżach, life of hedgehogs, curiosities about hedgehogs, what we should know about hedgehogs
Jeże znane są nam od dzieciństwa, karmieni byliśmy bajkami o nich i o jabłuszku na kolcach. Tymczasem prawda jest taka, że te sympatyczne zwierzątka za jabłkami wcale nie przepadają i nie noszą ich na grzbiecie, to tylko wymysł wyobraźni :)
Jeże są mięsożerne, żywią się owadami, dżdżownicami, żabami, a nawet jajami ptaków. Ale jajo musi być pęknięte, bo jeże nie mają tak silnego uzębienia, aby przegryźć skorupkę.
Wyjątkową porą dla tych zwierząt, jak zresztą i dla wielu innych, jest wiosna. Wtedy łączą się w pary. Jeśli samica zaakceptuje samca, to ten wykonuje wokół niej szalony taniec fukając i tuptając - to musi być piękne przeżycie, dla nas oglądających i dla jeżowej pani. Z tego mariażu, po dwóch miesiącach, na świat przychodzą małe jeżyki.
Taką rodzinkę chciałabym właśnie przedstawić. Mamę i dwa maleństwa. Rodzinka ta mieszkała pod starym jałowcem płożącym.
życie jeży, ciekawostki o jeżach, co powinniśmy wiedzieć o jeżach, life of hedgehogs, curiosities about hedgehogs, what we should know about hedgehogs


Jeżowa mama opiekuje się maleństwami karmiąc je tylko swoim mlekiem do czterech tygodni. Później uczy je zdobywać pokarm i na lekcje te najczęściej wszyscy wychodzą nocą. Tym razem wybrały się na spacer w biały dzień.
życie jeży, ciekawostki o jeżach, co powinniśmy wiedzieć o jeżach, life of hedgehogs, curiosities about hedgehogs, what we should know about hedgehogs


Cała opieka nad wychowaniem nowego pokolenia spoczywa na jeżowej mamie, tata nie jest zainteresowany pomocą. Można stwierdzić, że jeżyki nie znają swojego ojca, biedactwa :) Ciekawe jednak, że ta opiekuńcza mama najzwyczajniej przegania swoje młode na cztery strony świata, gdy te osiągną 7-8 tygodni. Chce aby zdobywały nowe terytoria.
życie jeży, ciekawostki o jeżach, co powinniśmy wiedzieć o jeżach, life of hedgehogs, curiosities about hedgehogs, what we should know about hedgehogs

Ich obecność w naszych ogrodach jest ze wszech miar pożyteczna! W swoim posiłku zjadają wiele chrząszczy, pędraków i innych dla nas niemile widzianych gości. W ten sposób pomagają nam w walce z nimi.
Jeże są zwierzętami bardzo ciekawskimi i przy tym nie boją się nas. Zawierzają swoim kolcom, bo w razie niebezpieczeństwa zwijają się w kulkę.
życie jeży, ciekawostki o jeżach, co powinniśmy wiedzieć o jeżach, life of hedgehogs, curiosities about hedgehogs, what we should know about hedgehogs
Nasz Reksio obszczekuje piskliwym głosem wszystkie jeże, także tę jeżową mamę z dziećmi. Oczywiście Reks nic by im nie zrobił, bo nie raz był ukłuty w nos, ale u niego zawsze instynkt bierze górę, a my od razu reagujemy na takie jego dziwne szczekanie.
Inny charakter ma Luna, to dama. Ona tylko z zainteresowaniem wącha i zastanawia się cóż to może być? A to jest miła rodzinka na spacerze.
życie jeży, ciekawostki o jeżach, co powinniśmy wiedzieć o jeżach, life of hedgehogs, curiosities about hedgehogs, what we should know about hedgehogs

Ale uwaga! Pies jest zagrożeniem dla jeży, bowiem wystarczy, że w zimie rozkopie ich legowisko. Jeż niechybnie zginie, musimy zabezpieczyć to zimowe leże.
Ulubionym miejscem zimowania tych zwierząt jest kompostownik, znajdują tam dużo pożywienia, no i ciepło. W ubiegłym roku jesienią mój M obsypywał róże kompostem. Narzucił na taczkę sporą jego ilość i ze zdziwieniem stwierdził, że wsypał też sporą bryłę. Okazało się, że to był śpiący jeż. Zawiózł go z powrotem i ponownie umościł w kompoście :)
Warto jeżom zostawić też liście i gałęzie na zimę, najlepiej gdzieś w trudniej dostępnym kącie, np. przy ogrodzeniu. Zróbmy z liści pryzmę, narzućmy na to gałęzi i ściętych jesienią łodyg, a bardzo pomożemy jeżom w przezimowaniu.
Czasem, gdy siedzimy cicho na tarasie i patrzymy w dal, widzimy jak z lasu szybko wyłania się jeż i tupta sobie w inne krzaki. Jest uroczy. O dziwo, potrafi biegać szybko, a na swoich chudych nóżkach wygląda jak mini-pancernik.
życie jeży, ciekawostki o jeżach, co powinniśmy wiedzieć o jeżach, life of hedgehogs, curiosities about hedgehogs, what we should know about hedgehogs

Wszyscy bardzo lubimy jeże, więc gdy zobaczymy je w potrzebie musimy im pomóc. Nie pozwólmy, aby ranny lub pozbawiony schronienia jeż odszedł, bo on najzwyczajniej w świecie zginie. Naszym obowiązkiem jest zabezpieczyć go lub dostarczyć do lecznicy. 

Dziękuję wszystkim za pamięć, pozdrawiam ciepło.

środa, 15 sierpnia 2018

Podziękowanie

Mimo braku mojej aktywności w blogowej sferze pamiętałyście o mnie i dostałam od Was serdeczne życzenia. Za wszystkie ogromnie dziękuję, za te wirtualne i te realne!
Już nieraz przekonałam się, że ten nasz świat jest fajnym miejscem:)

Dziękuję Krysi z "Mojego Kącika"





Małgosia zrobiła mi także niespodziankę przesyłając uroczy albumik w takim oto pudełeczku:

Album ma taką piękną okładkę:

Zaprezentuję także kilka kartek środka albumu. Wierzcie mi, wszystko jest cudne. To po prostu cacuszko!

Jeszcze raz bardzo serdecznie dziękuję.
Pozdrawiam i życzę dalszych przyjemnych wakacji.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Treść i zdjęcia umieszczone na blogu są moją własnością, jeżeli będzie inaczej to zaznaczę pochodzenie, a Ciebie proszę o uszanowanie mojej pracy, jeśli chcesz skopiować , to zapytaj mnie o pozwolenie. Dziękuję