My blog about my house, garden, flowers, what I think about, animals overall life in peace with nature.

niedziela, 29 listopada 2015

Tutorial - notes szyty ściegiem koptyjskim

Witam wszystkich bardzo serdecznie.
Dziś chciałam pokazać kolejną pracę zwiazaną z powstaniem książek. Prezentowałam już swoje księgi genealogiczne (TUTAJ), ale powstały one inną techniką.
Mam taką niespokojną duszę, że muszę coś nowego spróbować. Zawsze chciałam sama zrobić notes, fachowo zszyć i jeszcze do tego chciałam, aby okładka była ze skóry!
Tak też zrobiłam, no i mam własny notes oprawiony w skórę :)
Przedstawiam, krok po kroku, jak został wykonany.

***Kupiłam blok papierów (A4) do malowania farbami wodnymi. Papier nie jest gruby, nadający się do tej pracy, łatwiej go zszyć.


***Wyrwałam większość kartek i złożyłam je na pół. Łączyłam po cztery, te mniejsze, już złożone karteczki, wkładając jedną w drugą. Wyszły wielkości A5, w sumie powstało 12 sztuk (czyli całość liczy 48 kartek). Nie wiem, czy to co napisałam jest zrozumiałe? :)
Potem zaprasowałam zagięcia.
Na zdjęciu są przedstawione materiały potrzebne do tej pracy.


*** Przystąpiłam do mierzenia nici lnianych potrzebnych do zszycia ściegiem koptyjskim. 
Jeżeli mamy 12 szt. złożonych papierków  (przypominam: po 4 szt. w każdym), odmierzamy nić, która ma mieć trzynaście długości papieru. Tak jak to widać na zdjęciu.

*** Następnie, odmierzyłam równe odległości na kartce wewnątrz, zaznaczyłam ołówkiem i zrobiłam dziurki szpilarkiem. Takie dziurki należy zrobić w srodku wszystkich złożonych kartek.

*** Po nawleczeniu półokrągłej igły , przystąpiłam do szycia. Trudno wytłumaczyć jak szyje się ściegiem koptyjskim, najlepiej przedstawia to filmik TUTAJ. Nie jest to trudne, ale wytłumaczenie jest zawiłe. Lepiej popatrzyć.
Po próbach i błędach brzeg notesu wygląda tak, jak na zdjęciu.

*** Z grubego tekturowego pudła wycięłam okładki, nieco większe niż wielkość zszytych kartek. Dodałam po 0,5 mm z każdej strony.

*** Teraz przyszedł czas na wycięcie  wierzchu ze skóry. 
Miałam starą, sfatygowaną i niemodną skórzaną kurtkę, tę na zdjęciu.
Trochę się wahałam, myślałam sobie...Może moda zatoczy koło i kurtka będzie znów na topie? Ale jednak przezwyciężyłam chęć gromadzenia niepotrzebnych rzeczy, nie chodziłam w niej przecież przez wiele lat! Po co ma wisieć... Nożyczki poszły w ruch. Jeden rękaw posłużył za wycięcie okładek :)

***Wyciętą skórę nakleiłam na okładki. Od spodu, papierem ozdobnym do wizytówek, przykryłam widoczne klejenia, i też skleiłam.

*** Każdą okładkę przyszywałam do całości oddzielnie, ściegiem koptyjskim. Okładka i zawartość notesu wyglądają tak jak na zdjęciu.

Powstało moje małe dzieło - notes do spisania pamiętnika, który postanowiłam zatytułować "Jak powstawał ogród".
Przód okładki przedstawia drzewo gruszy (nie wiem czy można tak to odczytać). Napis i gruszka zrobiona jest embossingiem na goraco, posypana pomarańczowym proszkiem do embossingu. Po stopieniu,  powstał złoty kolor.

Pierwsza, wewnętrzna strona pamiętnika wygląda tak:


Do zrobienia tego pamiętnika pchnęła mnie chęć spisania moich notatek z kalendarza, który prowadzę od powstania ogrodu, czyli od 1996 roku. Jest tam wszystko co każdego roku zrobiłam, co posadziłam, co nie przetrwało, co wycieliśmy... Wszystko spisane na szybko i niezbyt ładnie. Najważniejsze, że jednak jest! Teraz ważne rzeczy przepiszę, i to ładnie, do mojego nowego pamiętnika. Stary nadal będzie prowadzony:)
Oto mój stary kalendarz:

 Do nowego pamiętnika dołączyłam pomarańczową zakładkę aby praca mogła wziąć udział w listopadowym, kolorystycznym wyzwaniu u DANUSI

Banerek do zabawy:

Brązowy kolor bardzo lubię, mam wiele ubrań w tym kolorze i jego odcieniach.  Przykładem może być ta skórzana kórtka:) Mam też domowy gabinecik w brązowych obiciach, które zresztą, zrobiłam sama:) 
Jak widać wszystkiego się czepiam, tak jakbym chciała się sprawdzić czy nie ma dla mnie nic trudnego. Wiem jedno, nie będę robiła frywolitki!!!:)

Pozdrawiam serdecznie,


sobota, 14 listopada 2015

Letnie wspomnienia - hodowla kurek!

Lato było piękne tego roku, upał dawał się we znaki... Ale przecież lato właśnie takie być powinno! Przez ten czas w stawie życie kwitło cudownie. Oprócz naszej Ziutki, do ptasich mieszkańców stawu dołączyła para kurek wodnych. Już w ubiegłym roku czarno-szary ptaszek skakał po nenufarach, ale w tym roku była to już parka.
Parka dochowała sie potomstwa w ilości pięciu sztuk!
Kurki, chociaż to bardzo płochliwe ptaki, przyzwyczaiły się do naszego widoku i naszych krzyków podczas kąpieli, nie zmieniły miejsca zamieszkania. Młode ładnie podrosły i pływały sobie wraz z rodzicami po wodzie, ale oczywiście na nasz widok chowały się wśród liści lilii wodnych.
Oto maleństwa:

Kurka wodna lub kokoszka, są dwie nazwy, to ptak w Polsce objęty ścisłą ochroną gatunkową.
Tym bardziej cieszymy się z nowej rodziny, która u nas postanowiła założyć gniazda. Tak, gniazda, nie gniazdo. Kurki budują bowiem dwa gniazda, z których jedno służy im do spania. W tej sypialni także, w czasie brzydkiej pogody chronią się maluchy, aby przeczekać niesprzyjającą aurę.
Drugie gniazdo, zdaje się, służy do lęgów. Tam składane i wysiadywane są jajka.
Pływając łódką, znalazłam owe dwa gniazda pięknie uwite z trzcin i pałki wodnej. Ukryte były pod dużymi liśćmi nenufarów, jak pod parasolami.
Gniazdo.
Cekawe jest też to, że pisklętami zajmuje się głównie tatuś. Tatuś i mamusia są jednakowo upierzone, więc trudno je rozpoznać. Pióra są koloru czarno-szarego, mają pręgę wzdłuż boku i fajny kuperek połyskujący białymi pórkami. Do tego świetnie poruszają tym kuperkiem i to przez cały czas pływania lub skakania po liściach. Sympatycznie to wygląda, bo oprócz kiwania kuperkiem na przemian ruszaja główką. Urocze. Charakteryzuja sie też ciekawym, czerwonym, żółto zakończonym dziobem. Na głowie przy dziobie maja czerwoną tarczkę. Wyglądają bardzo malowniczo.
Wysypujemy na molo pszenicę dla naszej Ziutki. Kurki od razu to załapały i zaczęły korzystać ze stołówki. Czasem widzieliśmy naszą Ziutkę, kurki i szczurki (karczownik ziemnowodny) jednocześnie jedzące ziarno. Istna symbioza w przyrodzie!
Poniżej karczowniki ziemnowodne, czyli nasze szczurki. Sympatyczne zwierzątka, wspaniale potrafią pływać!
Latem , w naszym ogrodzie wiele się działo. Zauważyłam nowe gatunki ptaków gniazdujących w koronach drzew. Pojawił się też (niestety) nieproszony gość w osobie pana bobra. Zlikwidował nam dwie olchy i poobgryzał wierzby. Niestety jest nadal i nie sposób go wykurzyć ze stawu. Zagnieździł się u nas gdyż w rzece jest bardzo mało wody, a on jest tam gdzie jest jej dużo. Oby tylko zostawił nasze drzewa w spokoju.
Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za piękne komentarze na temat quillingu mojej Anetki, zmotywowały one ją do daleszej pracy:) Oby tylko miała na to czas.

sobota, 7 listopada 2015

Niespodzianka

Przedwczoraj dostałam paczkę... Byłam bardzo zadziwiona, bo osoby, która ją do mnie wysłała nie znałam z nazwiska. Zachodziłam w głowę, kto tę paczkę przysłał, dopóki nie zajrzałam do środka! Już wiedziałam, że to dzieło rąk BOZENAS, Bożenka, na pewno ją wszyscy znają, robi prześliczne rzeczy i niedawno na jej BLOGU odbyło się losowanie ubranka na czajniczek. Niestety nie wygrałam, a takie ubranko z czajniczkiem było moim marzeniem.
Proszę, marzenie się spełniło!
Bożenka nie miała mojego adresu, ale dla chcącego nie ma nic trudnego, zdobyła adres i ubranko wraz z czajniczkiem i pachnącą herbatą przysłała do mnie. W środku była karteczka z napisem - NIESPODZIANKA:)
Już herbatka wypróbowana, zaparzona w czajniczku i wypita w ogrodzie. Nie wystygła:)

Dziękuję Bożenko za ten prezent, Jesteś Aniołem:)

Wcześniej, otrzymałam także inną przesyłkę, prezent od CZARNEJ DAMY z "Misiowego zakątka". Lidzia, na Swoim blogu urządza różne konkursy między innymi fotograficzne -tematyczne. Wygrałam konkurs na dekorację stołu, można  mój zwycięski stół zobaczyć  TUTAJ.
 A to Lidkowy prezencik, uroczy zestaw podkładek.
Lideczko bardzo dziękuję!

Przy okazji niespodzianek chciałam pokazać Wam prace mojej dwunastoletniej Wnuczki, Anetki. Zafascynował ją quilling i muszę przyznać, że zgrabnie jej wychodzą te skręcane paseczki. Są to jej pierwsze kroki w tej technice.
Na zdjęciach poniżej prezenty dla koleżanek.
Metalowe pudełko po cukierkach:

 Kartka z życzeniami:
Obraz:
I wszystkie prezenty razem. Jest tam jeszcze notesik wyklejony motylkami, które świecą w ciemności.
Cieszę się bardzo, że rośnie nowe pokolenie zafascynowane artystycznymi, ręcznymi pracami:)

Bardzo dziękuję, że mnie odwiedzacie, że pamiętacie o moim istnieniu mimo tego, że tak mało się udzielam.
Wszystkim pozdrowienia ciepłe posyłam,

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Treść i zdjęcia umieszczone na blogu są moją własnością, jeżeli będzie inaczej to zaznaczę pochodzenie, a Ciebie proszę o uszanowanie mojej pracy, jeśli chcesz skopiować , to zapytaj mnie o pozwolenie. Dziękuję