My blog about my house, garden, flowers, what I think about, animals overall life in peace with nature.

And all my passions.


środa, 25 lipca 2018

Co piszczy w naszych krzakach...

Ach, jak ten czas umyka... Długo tutaj nie zaglądałam i blog zarósł pajęczyną. Przez ten okres mojego "niebytu" wiele się wydarzyło. Przede wszystkim minęły już prawie trzy miesiące od znalezienia przeze mnie małej wiewióreczki. Czy pamiętacie?  Chyba tak, bo wielu z Was pytało o dalsze losy naszego wychowanka. O tej przygodzie pisałam w poprzednim wpisie TUTAJ. 


Dziś postanowiłam odkurzyć mojego bloga i przybliżyć Wam dalsze jego losy.
Zwierzątko ma się dobrze. Gdy podrosło i nabrało sił wypuściliśmy je. Było to 5 czerwca, czyli po pięciu tygodniach podchowywania u nas w domu. Teraz Wiewiórek biega i skacze po drzewach w naszym lasku. Jest samodzielny i świetnie sobie radzi.
Wypuszczenie Wiewiórka na wolność było bardzo przemyślane. Chcieliśmy, aby był swobodny, ale i bezpieczny i miał co jeść. Obecny okres obfituje w dobrodziejstwo owoców i to jest bardzo ważne dla niego.
Daliśmy mu także aż w dwa domki! Nie wszyscy rodzice tak wyposażają swoje dzieci:))
Jeden mały domek, w którym Wiewiórek mieszkał jeszcze w klatce.

 I drugi, nowo wybudowany zgodnie z zaleceniami zaczerpniętymi z internetu!
Budowa budki
Nowa budka w pełnej krasie
Jak na razie mieszka w małym domku, kiedy przeniesie się do dużego i czy w ogóle to nastąpi... czas pokaże.
Domki zostały zawieszone na dębie. Był to nie lada wyczyn, którego dokonał mój mąż.


Zawieszanie budek
Gdy już wisiały, nasz malutki podopieczny, owinięty w swoją żółtą szmatkę, został przetransportowany do mniejszego mieszkanka. Szmatka była namiastką ciepłego gniazdka; zawsze z zadowoleniem się w niej zakopywał.
Transport Wiewiórka do jego domku
 Nowe zdarzenie  nieco go oszołomiło, ale po chwili już spokojniejszy spoglądał na nas z góry.

Aby nie był głodny, dopóki nie nauczy się sam zdobywać pożywienia, mąż zrobił specjalną półkę na orzeszki, znalazło się tam także miejsce na wodę:)
Z kolei ja wymyśliłam spuszczany na sznurku koszyczek na jedzenie.
Tak zabezpieczony Wiewiórek skacze po naszym lesie. Widzimy go tu i tam. Czasem Reksio daje nam o nim znać szczekając innym głosem. Wczoraj Wiewiórek był widziany na drzewie nad stawem, a dziś przebiegał z jednej strony lasku na drugą. Rozpoznajemy go bez trudu, jest jeszcze trochę mniejszy niż dorosłe wiewiórki, no i bardzo specyficznie się porusza, skacząc po trawie. Taki jego znak rozpoznawczy :) 
Oj mamy szczęście do miłych zwierzątek!
Niestety, z przykrością muszę napisać, że nasze ukochane, cieniste miejsce pod starym orzechem już nie istnieje. Ogrom owoców i ciągłe lipcowe deszcze spowodowały złamanie najważniejszej gałęzi, pod którą stał stolik. To dla nas ogromna strata, no i szkoda drzewa. 


A jeszcze niedawno tak odpoczywaliśmy pod orzechem.
Miłym akcentem tego przykrego zdarzenia było to, że zauważyliśmy na drugiej gałęzi orzecha gniazdko, jak nam się wydaje muchołówki, a w nim malutkie podloty. Miały szczęście, że gniazdko zostało uwite przez rodziców na ocalałej odnodze orzecha.
To tyle z moich krzaków:)
Bardzo wszystkich serdecznie pozdrawiam i mam nadzieję, że jeszcze o mnie pamiętacie.

49 komentarzy:

  1. Aniu, cudny ten wasz podopieczny, dobrze, ze na Was trafil:) Szkoda tego drzewa, pozdrawiam cieplutko:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Aniu,dobrze że Wiewiórek już biega po drzewkach,do zimy zdąży się przyzwyczaić do nowego środowiska i na pewno sobie poradzi :)
    W tym roku jest masa owoców na drzewach i pod ich ciężarem gałęzie się łamią,u mnie na działce poszła jabłonka.
    Przesyłam gorące uściski.

    OdpowiedzUsuń
  3. Wspaniale, że wiewiórek świetnie sobie radzi :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Przepiękna historia. Mam nadzieję, że wiewiórek jest już szczęśliwy i gotowy do kolejnego etapu.

    OdpowiedzUsuń
  5. Jaki wspaniały wpis, aż mi się micha cieszy:) Masz wspaniałego i obrotnego męża - wspaniale. Cieszę się, że Wiewiórek wrócił na bezpieczną wolność. Oby już się trzymał waszego lasku to zawsze będzie bezpieczniejszy niż gdzieś w dzikościach.
    Orzecha szkoda, ale szczęście że gniazdko przetrwało i maluchy bezpiecznie wyfruną z niego. Pisz czasem czy mały rudzielec się pokazuje.

    OdpowiedzUsuń
  6. Tak sobie pomyślałam, że ptaki wijąc gniazdo doskonale oszacowały miejsce. Super, że wiewióreczka już samodzielna i tak doskonale udało się ją podchować. Cudownie, mnie to takie historie bardzo wzruszają :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ale świetna ta historyjka z Wiewiórkiem. Trafi w kochane Wasze ręce pewnie nie bez powodu. Było wiadomo , że u Was dostanie najlepsza opiekę.
    Drzewa szkoda , ale miejsce pewnie niedługo znajdziecie nowe na swój stoliczek i krzesełka do odpoczynku.
    Pozdrawiam Aniu i cieszę się, że wracasz na bloga, lubię czytać Twoje posty.

    OdpowiedzUsuń
  8. Uwielbiam Twoje opowieści, więc mam nadzieję że już blog nie będzie zarastał pajęczynami;) Wiewióra wspaniale wyposażyliście, na pewno wszystkie wiewiórki będą mu zazdrościły. Dobrze że trafił na takich wspaniałych ludzi.
    Miłego dnia Aniu:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Na wspaniałych i odpowiedzialnych rodziców zastępczych trafił Wiewiór. Aniu daj czasami znać czy go dalej widujecie. Dobrze, że gniazdo ptaszków ocalało, ale gałęzi i kącika żal. Pozdrawiam serdecznie. Jutro Anny więc życzę dużo zdrówka i wszelkiej pomyślności. Uściski.

    OdpowiedzUsuń
  10. Dzieje się u ciebie, oj dzieje.
    Wy macie szczęście do fajnych zwierzaczków a one do Was. Zwierzęta ciągną do tych, którzy je kochają.
    Róża od Ciebie przyjęła się i rośnie jak na drożdżach. Miałam nadzieję, że zakwitnie, bo puściła pąki, ale niestety zaschły.
    Pozdrawiam. Ola.

    OdpowiedzUsuń
  11. Cieszę się Aniu, że wiewiórek ma sie dobrze.
    Codowne masz miejsce do wypoczynku (i pracy) przy domu. Podziwiam niezmiennie.
    Uściski🙂

    OdpowiedzUsuń
  12. Aniu kochana, pewnie że o Tobie pamiętamy :)
    Jak super się czyta i ogląda zawsze Twoje posty. Ile miłości macie w sobie do tych małych zwierzątek, mają one u Was dobrze. Wiewiórek przeuroczy, owinięty w tą żółtą szmatkę wygląda tak słodko... :0)I masz kochanego męża, który robi to wszystko dla tych stworzonek. Buziaczki Aniu dla Ciebie gorące przesyłam.

    OdpowiedzUsuń
  13. Pamiętam i czekałam na posta. :) Bardzo mi przykro, że Wasze miejsce zostało zniszczone.

    Jestem totalnie zachwycona Waszymi pięknymi sercami. Mało kto, aż tak zadba o wiewiórkę. Pokochaliście ją, to widać. Jaka ona słodka, jak niewinnie wygląda w dłoni człowieka. Ma rodzinę, ma swój dom, najlepszą opiekę, jaką mogłaby mieć. Wiewiórka pełna szczęścia. Kocham takich ludzi. Stałby Pan mający wielką willę i dwie firmy. Stalibyście wy z Waszą wiewiórką i właśnie Was oklaskiwałabym na całego. Chcę tylko okazać, jak bardzo cenię tak pięknych ludzi, jak Wy. Najserdeczniej Was pozdrawiam i życzę całego szczęścia tego świata. :) <3

    OdpowiedzUsuń
  14. Oczywiście, że pamiętamy :-) Wiewiórek wyrósł :-) Zwierzaki mają szczęście, że trafiają na Was :-) Serdeczności :-)

    OdpowiedzUsuń
  15. Aniu, piękne rzeczy dzieją się w Twoich krzakach. Wiewiórek jest tu szczęśliwy. I ptasim maluchom nie mogła stać się krzywda. Tylko tej złamanej gałęzi szkoda.
    Ściskam mocno.

    OdpowiedzUsuń
  16. Jesteście ludźmi o naprawdę wielkich sercach !!! Podziwiam Wasze zaangażowanie w odchowaniu Wiewiórka. Wyprawkę dostał taką jak nikt inny !!! Cudownie zaopiekowaliście się zwierzaczkiem. Teraz możecie podglądać jak sprawia się na wolności. Pozdrowienia serdeczne :))

    OdpowiedzUsuń
  17. Aniu! Pamiętamy i to doskonale,ten wasz wiewiór ma u Was tak cudowne życie, że nawet przy rodzicach by tak dobrze nie miał, Macie dobre serca i dużo cierpliwości do tych zwierzątek - Pozdrawiam Cieplutko

    OdpowiedzUsuń
  18. Wiewiór stał się członkiem Waszej rodziny. No lepiej chłopak trafić nie mógł. Super 😍

    OdpowiedzUsuń
  19. Aniu, cieszę się że Wiewiórek wrócił na wolność ! Wyrósł na przystojnego Wiewiora ! Jest bezpieczny i szczęśliwy blisko swojej ludzkiej rodziny !
    Miło się czyta takie piękne historie, uratowaliście życie zwierzątka i naprawdę jesteście wspaniali !
    Pozdrawiam serdecznie :-)

    OdpowiedzUsuń
  20. Aniu, najserdeczniejsze życzenia imieninowe. Dużo szczęścia w każdym dniu.
    Cieszę się, że Wiewiórek hasa po drzewach i ma się dobrze.

    OdpowiedzUsuń
  21. Wiewiórka urocza ,mam sporo leszczyny i liczę,że może kiedyś jakaś się skusi.
    Klęska urodzaju- w ten sam sposób straciliśmy 2 lata temu renklodę a w tym podpieramy jabłonki bo uginają się pod ciężarem.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  22. Przede wszystkim Aniu, życzę Ci wszystkiego co najlepsze z okazji imienin. Zdrówka i szczęścia i samych dobrych dni. Wiewióreczka cudowna i wiem to na pewno, że dobrze jej u Was będzie. Pozdrawiam gorąco:)

    OdpowiedzUsuń
  23. Aniu Wszystkiego Najlepszego Imieninowego- Zdrowia zdrówka i samych pogodnych dni. Orzech pięknie prezentował sie w Waszym
    ogrodzie i tworzył fajne miejsce do spotkań przy herbatce.Wiewiórek cudnej urody i widać,że dobrze czuje sie w Waszym ogrodzie może będzie bohaterem opowiesci ogrodowych( jak kiedyś Ziutek)
    Pozdrawiam serdecznie Lucy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Lucynko. Cieszę się, że zajrzałaś w nasze krzaki:) Dziękuję za życzenia i za to, że jeszcze pamiętasz o Ziutku. Chyba Wiewiórek będzie nam zastępował Ziutka. Cały czas skacze po drzewach i widzimy go na trawie, a Reksio za nim goni:) Taj jest prawie codziennie.
      Pozdrawiam Cię cieplutko.

      Usuń
  24. Aniu:))samych pięknych chwil z okazji imienin:)))wspaniali z Was ludzie i to jak dbacie o swoich braci mniejszych mnie osobiście zachwyca:))))pozdrawiam Was cieplutko i trzymam kciuki za wiewióra żeby wyrósł na dzielnego wielkiego wiewióra:))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bożenko, bardzo dziękuję i ściskam mocno.

      Usuń
  25. Ja także zostawiam najlepsze życzenia Imieninowe!
    Piękny post znów napisałaś o wiewiórku, super się nim zajmujecie! Pozdrawiam wakacyjnie:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Alinko za życzenia . Serdeczne uściski!

      Usuń
  26. Oj taki mąż to skarb:-)
    Cieszę się, ze historia wiewiórka skończyła się, a właściwie to ma ciąg dalszy, tak pozytywny. Dziękuje za spacerek po Twoich pięknych "krzakach" i przesyłam serdeczne życzenia imieninowe:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, mam skarb w zasięgu ręki:) Bardzo dziękuję za życzenia i za to, że zaglądasz w moje krzaki. Pozdrawiam ciepło.

      Usuń
  27. Cudowny ten Wasz Wiewiór. I cudowny jest Twój mąż. Mam nadzieję, że wiewiórka doskonale poradzi sobie na wolności. Wszak wspaniale została wychowana. Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuję Karolinko. Mam nadzieje, że wiewiórka będzie długo żyła obok nas.

      Usuń
  28. Bardzo się cieszę, że wiewiórka odnalazła się na wolności i będzie mogła prowadzić dzikie życie, jak na przedstawicieli jego gatunku przystało. Życzę jej powodzenia, a kciuki trzymam mocno :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja także zaciskam kciuki za nasze maleństwo i z niepokojem wyglądam Go każdego dnia. Najczęściej widzę jak skacze:) Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  29. Piękny ten Wasz wiewiórek i ma ogromne szczęście, że trafił właśnie do Was. Jesteście wspaniałymi ludźmi. Trzymam kciuki za dalsze życie wiewiórka. Pozdrawiam:):):)

    OdpowiedzUsuń
  30. Piękna historia Aniu. Posyłam Ci najszczersze, choć spóźnione życzenia imieninowe, bądź zawsze szczęśliwa.

    OdpowiedzUsuń
  31. Kolejna ciekawa opowieść, masz wesoło na swojej posiadłości, myślę, że te wszystkie zwierzątka nie przypadkiem do Was trafiają, kieruje je do Was jakiś instynkt i dzięki temu zyskują Waszą pomoc.
    Pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Bardzo dziękuje za przemiłe komentarze i za życzenia imieninowe. Pozdrawiam wszystkich serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  33. Niechże mu się dobrze wiedzie. I niech Wam się pokazuje - zdrowy i wesoły.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  34. Przede wszystkim Anulko - wszystkiego najlepszego! Spóźnione mocno życzenia ale mam nadzieję, że mi wybaczysz. Na urlopie człowiek traci głowę :)
    Wspaniale dbacie o swojego wiewiórka, prawdziwy z niego szczęściarz. To ogromna radość obserwować życie takich małych stworzonek. Strasznie szkoda tego orzecha, to było piękne drzewo. Mam nadzieję, że resztę uda się jakoś uratować? Ściskam Cię serdecznie i ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
  35. Jaki cudny ciąg dalszy historii :) Wielka szkoda, że Wasze drzewo się złamało - to zawsze duża strata:(

    OdpowiedzUsuń
  36. Hello, i think that i noticed you visited my blog thus i got here to go back the desire?.I'm
    attempting to to find things to improve my website!I assume its good enough to use
    some of your concepts!! Consumer Survey Paid Online Surveys Legit

    OdpowiedzUsuń
  37. Myślę, że bardziej to zwierzęta mają szczęście żyjąc w Waszym ogrodzie. Sa tam bezpieczne i zawsze mogą liczyć na pomoc.
    Szkoda orzecha, ale na pewno odrośnie i będzie Was osłaniało przez kolejne lata.
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  38. Drzewa szkoda, ale myślę że znajdziecie i na niego sposób - w końcu wychować wiewiórka nie było tak całkiem łatwo. :) Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  39. bukiet róż na pięknym obrusie- cudnie wygląda
    a na kolejne wiewiórkowe wieści czekam

    OdpowiedzUsuń
  40. Działo się się u Was oj działo....pozdrawiam Dusia

    OdpowiedzUsuń
  41. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  42. Bardzo byłam ciekawa dalszego ciągu wiewiórkowej historii. I proszę, jaki piękny kolejny rozdział, bo myślę Anno, że jeszcze będziesz pisała o Wiewiórku. Jest blisko Was, szczęśliwy hasa po drzewach a w miseczce zawsze coś znajdzie. By to wszystko mogło się zdarzyć potrzebna była Wasza pomoc,Wasze wielkie serca i Wasza wiedza. Serdecznie pozdrawiam. MariaSt.

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za pozostawienie śladu odwiedzin na moim blogu...

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Treść i zdjęcia umieszczone na blogu są moją własnością, jeżeli będzie inaczej to zaznaczę pochodzenie, a Ciebie proszę o uszanowanie mojej pracy, jeśli chcesz skopiować , to zapytaj mnie o pozwolenie. Dziękuję