My blog about my house, garden, flowers, what I think about, animals overall life in peace with nature.

czwartek, 31 stycznia 2013

Zabawa u Ewy

Zapraszam do zabawy , którą nam proponuje Ewa z blogu
 http://ogrod-cardmaking-pasje.blogspot.com/
 przygotowała dla nas chętnych, piękne prezenty!


Jak tam zajrzycie to przekonacie się sami :) Jest to jej pierwsze candy! Zapraszam do zabawy, ja się zapisałam!
Ewa jednocześnie prowadzi dwa blogi, ten o swojej pasji w tworzeniu pięknych kartek i drugi o swojej miłości do ogrodu, który wraz z mężem stworzyła http://ogrodnanadbrzeznej.blogspot.com/ . Zapraszam do Ewy!
Jeszcze nadmienię, że dzięki jej namowom założyłam swój blog, dziękuję Ci Ewuniu!
Pozdrawiam

Pawanna

środa, 30 stycznia 2013

jak to ze stawem było



 Post scriptum do stawu   

budowa stawu naturalnego
nasz kaczy przychówek

Za przyzwoleniem autorki tego bloga, pozwolę sobie dołożyć kilka/kilkanaście zdań do postu o naszym stawie. Naszym, bo jestem Paw, czyli pierwsza część Pawanny, inaczej mówiąc – małżonek wyżej wymienionej. Pewnie dlatego tez mi pozwala dodać coś od siebie. Ostatecznie tyle lat ze mną wytrzymała, że przetrzyma i te moje trzy grosze.

Do rzeczy. Staw rzeczywiście budowaliśmy w dwóch etapach, ucząc się na własnych błędach i własnej niecierpliwości. Ale w końcu udało się – powstał ku naszej radości, ale żeby nie było jej za dużo, po jego stworzeniu pojawiły się kolejne problemy. Największym było zagospodarowanie ziemi wykopanej pod nieckę stawu. Operator koparki rozrzucił ją wokół brzegów i tak – w miarę możliwości – wyrównał, że z daleka wyglądało to dość dobrze. Z daleka…
Bo z bliska okazało się to dość nierównym, pełnym grud i zapadlisk terenem. Ostatecznie, łyżka koparki nie jest precyzyjnym narzędziem zegarmistrzowskim. Zatem, trzeba było coś zrobić z tym z lekka księżycowym krajobrazem. Ale co? Traktor z walcem wjechać nie mógł, bo było za miękko, ręczne pchanie walca też nie wchodziło w rachubę, bo po prostu nie dalibyśmy rady. I tak, rozważając różne „za i przeciw”, Ania stwierdziła: „Trzeba to udeptać!”. Łatwo powiedzieć, trudniej wykonać… Ale od czego jest inwencja. Deptanie butami oczywiście byłoby bez sensu, ale buty można przecież… rozbudować.
Pod czujnym okiem autorki pomysłu i kierowniczki przedsięwzięcia wykonałem z desek nakładki, które następnie należało mocno umocować do obuwia. I ruszać do ubijania.
Czynności tej podjęła się Ania, z godną podziwu wytrwałością udeptując kilkanaście arów nierównej ziemi wokół stawu. Z pięknym skutkiem!
budowa stawu naturalnego
Jakiś czas potem zajrzeli do nas przyjaciele, którzy wcześniej widzieli nasz księżycowy krajobraz. Ze zdumieniem zadali mi pytanie: „Czym to tak pięknie wyrównałeś?”. „Jak to czym? – odpowiedziałem bez większego namysłu. –  Żoną Anną”.
Od tej pory dla wszystkich naszych znajomych jest jasne, kto jest twórcą nie tylko stawu, ale też wielu innych ogrodowo-domowych dokonań, a kto tylko pomocnikiem.
Pozdrawiam Miłych Czytelników
Paw(eł)
PS
Jak żona pozwoli, to może jeszcze kiedyś coś napiszę. Na przykład o naszych kaczuszkach co roku przychodzących na świat na wyspie na stawie. Choć może o tym, oczywiście, napisać też sama Pawanna. Wtedy ja znajdę jakiś kolejny temat.

poniedziałek, 28 stycznia 2013

jak to ze stawem było

Budowa naturalnego stawu

 Dla poprawienia swojej psychiki , lekko przyćmionej warunkami atmosferycznymi za oknem, postanowiłam powspominać miłe chwile z budowy zbiornika wodnego w naszym ogrodzie, czyli naturalnego stawu.

budowa stawu naturalnego



Woda to jeden z żywiołów, który kocham. Zresztą kto nie lubi wody,
a wszystkie dzieci wprost ją uwielbiają.




Na dużej części podmokłej łąki postanowiliśmy wykopać staw. Miejsce znakomite na taki akwen, na łące tej są naturalne źródła, które mogą zaopatrzyć staw w wodę i nie potrzeba czerpać jej z rzeki. O tych źródłach opowiedzieli nam rdzenni mieszkańcy, którzy wspominali przedwojenny wodopój dla zwierząt,  tu spędzali je z pastwisk aby napiły się wody. Po pewnym czasie wodopój nie był już potrzebny, gdyż wieś przeobrażała się wraz z następującym postępem. Źródła sobie biły, oddając wodę do rzeki, a łąka stała się podmokłą.

budowa stawu naturalnego


Wiosną 1997 roku zamówiliśmy koparkę do jego wykopania. Równolegle z budową stawu, sadziliśmy las no i oczywiście budowaliśmy dom. Prace trwały
w najlepsze.
Wraz z kopaniem, staw napełniał się  wodą, trzeba było przekopać odpływ do rzeki, aby woda tam spływała i aby prace koparki trwały bez przeszkód. Wymyśliłam w miarę okrągły kształt     z wyspą. Nie marzył mi się prostokąt, o nie! przypominałby wtedy duży zbiornik przeciwpożarowy. 
Okrągłość stawu była ciężka do wykonania ponieważ Pan kopiący go, robił wszystko na oko.

Wykopana ziemia była rozrzucana na boki , tworząc groblę. 
Jak natura jest silną! Natychmiast na rozrzuconej ziemi wyrastały dzikie kwiatki, trawa i chwasty, jakby czekały tylko na ten moment. Po dwóch miesiącach  staw był gotowy.
Cóż się okazało? Otóż staw został wykopany zbyt płytko i do lata zarósł nam pałką i trzciną. Wyglądało to pięknie lecz przecież nie oto nam chodziło. Miała być woda, w której pływają ryby i my razem z nimi.
Niestety czekało nas nowe kopanie, we wrześniu przyjechała inna koparka. Polak mądry po szkodzie, za wydane do tej pory pieniądze można było mieć dwa razy większy staw. Uczymy się na błędach.

Poniżej zdjęcia niektórych panoszących się nad stawem dzikich kwiatów.
budowa stawu naturalnego
psianka słodkogórz
budowa stawu naturalnego
kosaciec żółty
budowa stawu naturalnego
krwawnica pospolita
budowa stawu naturalnego
przetacznik perski
Ten drugi staw wykopany został tak jak należy, głęboko. Woda szybko wyrównała się biologicznie, zaczęło kwitnąć życie wewnątrz i na jego brzegach. Pojawiły się rośliny, których nikt nie sadził, pałka przy brzegach, sitowie, irys żółty, krwawnice, firletki i inne. W wodzie zaczęły pływać ryby, których nie wpuszczaliśmy!
Ja zasadziłam tylko lilie wodne białe, różowe i żółte.
I znów natura pokazała swoją siłę.

budowa stawu naturalnego
1997 rok, panorama z nad stawu na działkę

budowa stawu naturalnego
staw, lato 2012 rok

budowa stawu naturalnego
olbrzymie kwiaty lilii zamykają się wieczorem
budowa stawu naturalnego
lilie wodne bardzo się rozrosły
budowa stawu naturalnego
staw, lato 2012 rok
budowa stawu naturalnego
plaża , lato 2012

budowa stawu naturalnego
łąka nad stawem, jesień  2012 rok

budowa stawu naturalnego


pozdrawiam tym miłym, ciepłym akcentem...

Pawanna

piątek, 25 stycznia 2013

Czarowanie zimy

 Co zrobić aby szybciej zawitała wiosna?

        Już sprzykrzyła mi się zima, myślę, że nie tyko mnie. Padający śnieg poprzykrywał gałązki krzewów i drzew. Jest go tak dużo, że uginają się one pod jego ciężarem, trzeba go zsunąć, aby się nie połamały... Ale tak jest piękniej, każdy przyzna.
      Chodziłam po ogrodzie brodząc w śniegu po kolana i przyglądałam się zimie pięknej i strasznej. Wszystko uśpione, zmarznięte. Ptaki pokulone siedzą w gałęziach świerków, tam im cieplej, mimo wszystko śpiewają. Myślałam sobie, co tu zrobić aby Wiosnę przywołać?



Przypomniał mi się wesoły wiersz Jana Brzechwy, czytałam go wnukom, o wiośnie, przytoczę tylko jedną zwrotkę ...

Naplotkowała sosna
Że już się zbliża wiosna.
Kret skrzywił się ponuro:
-Przyjedzie pewno furą…
Jeż się najeżył srodze:
-Raczej na hulajnodze.
Wąż syknął :-Ja nie wierzę,
Przyjedzie na rowerze.

  
Tym radosnym akcentem pozdrawiam wszystkich tu zaglądających... 

Pawanna

środa, 23 stycznia 2013

jak to z domem było

czyli dalszy ciąg zmagań, tym razem budowlanych...

 

i znów o marzeniach...

    Zawsze chciałam mieć mały, drewniany dom. Dla dwóch osób w nim mieszkających, jak dla mnie, nie potrzeba wielkiej przestrzeni. Marzyłam o tym aby ogród wchodził do domu, abym mogła wyjść z niego prosto na trawę, aby nie miał schodów, aby przestrzeń do życia obejmowała tylko jeden poziom. To najlepsze rozwiązanie bo wiem, że do pokoi na górze rzadko się zagląda, całe życie toczy się na dole.
    Załatwianie wszelkich pozwoleń na budowę to bardzo mozolna praca, trzeba mieć wiele cierpliwości i zrozumienia dla urzędników. Trwało to wiele miesięcy i dopiero późną jesienią można było przystąpić do wylania fundamentów.
Wiosną 1997 roku zaczął powstawać dom o lekkiej konstrukcji, z przyjaznych środowisku materiałów.

marzec 1997 rok
       Nie będę opowiadała o naszych przygodach z jego budową, ale wiem jedno, byliśmy mądrzejsi od firmy budującej. Przeczytaliśmy z mężem wiele książek na temat budowy takich domów i widzieliśmy błędy jakie popełniali "fachowcy". W końcu doszło do nie bardzo miłego rozstania z budowniczymi.
      W tym czasie nowością były domy o lekkiej konstrukcji i mało firm zajmowało się takim budownictwem...,a przecież Kanada i Ameryka od dawna budowała takie domy!
Nasza tradycja to - pustaki!
jesień 1997 roku - budowa tarasu
Dom dokończyli dwaj panowie, z których jeden już budował podobny w Niemczech. Trwało to dłużej ale dokładniej! Spisali się na medal!
marzec 1998 rok
marzec 1998 rok - widok  z tarasu na wykopany staw z wyspą

       Czekało nas najprzyjemniejsze zadanie, urządzanie domu wewnątrz. W sumie nic wyjątkowego, gdyż trzeba było przenieść meble z jednego domu do drugiego. Kuchnia i łazienki były nowością, no i kominek z kafli. Kominek naszego projektu, ogrzewa cały dom, jest centralnym ogrzewaniem i bardzo przyjemnym, szczególnie gdy patrzy się w ogień...magia!

       Serce domu - kominek, świątecznie przyozdobiony , jako ogrzewanie domu spisuje się świetnie.
Budującym nowy dom polecam takie rozwiązanie. Kominek ma rozprowadzenie ciepła do wszystkich pokoi poprzez rury i nadmuch. Mieszkamy od jesieni 1998 roku, sporo srogich zim przeszło i ogrzewanie to jeszcze nas nie zawiodło.


pozdrawiam Pawanna


piątek, 18 stycznia 2013

Cztery pory roku w naszym ogrodzie

ZIMA...

Mimo swojej uciążliwości zima jest piękna. Gdy się lepiej przyjrzymy widzimy jej malowniczość, nawet ja kochająca wiosnę, zauważam jej piękno.

 

staw z molem i zamarzniętą łódką
Biedne ptaki i zwierzęta..., ciężko im znaleźć pożywienie gdy leży śnieg . W ogrodzie mam karmniki, do których przylatują ptaki, można je podpatrywać i robić zdjęcia.
Tej zimy mieszka u nas bażant, znalazł sobie świetne miejsce noclegu pod płożącymi jałowcami. Jałowce są tak rozległe, że psy nie dają rady wcisnąć się pod nie. Bażant może sobie spać nocą, a rano wychodzi na śniadanie, podchodzi do karmników i razem z innym ptakami dziobie pszenicę.

Ptaki, od początku grudnia, zjadły już 60 kg pszenicy! Jutro jedziemy na giełdę rolniczą po następne worki:)
Są tak przyzwyczajone, że czekają na nas nie bojąc się, tylko psy szczekając płoszą je.
Odwdzięczają się nam wiosną, śpiewając i zakładając gniazda. Bardzo dużo gatunków u nas gniazduje, dzięki temu mam mniej szkodników w sadzie. Coś za coś!
Do karmnika zagląda również:

 

sójka

dzięcioł

 sikorki

 wróble

trznadle


 Przylatuje także drapieżnik - krogulec i z ukrycia czatuje na jedzące ptaki. Ostatnio byliśmy świadkami jak złapał w szpony synogarlicę. Niestety brak w tym momencie aparatu fotograficznego uniemożliwił uwiecznić tę chwilę.


pozdrawiam Pawanna

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Treść i zdjęcia umieszczone na blogu są moją własnością, jeżeli będzie inaczej to zaznaczę pochodzenie, a Ciebie proszę o uszanowanie mojej pracy, jeśli chcesz skopiować , to zapytaj mnie o pozwolenie. Dziękuję